Porodówkę czeka cesarskie cięcie

Jeden poród dziennie to za mało, by utrzymywać dwa oddziały w pełnej gotowości. Fot. Archiwum szpitala

PRZEWORSK. Nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji o likwidacji oddziału położniczego i noworodkowego.

W ubiegłym roku porodówkę zlikwidowano w Strzyżowie. Obecnie przymierza się do tego szpital w Przeworsku. Rekomendowałem takie rozwiązanie, bo w 2018 r. w szpitalu urodziło się 365 dzieci, co daje średnią na poziomie jednego dziecka dziennie – mówi Grzegorz Jedynak, dyrektor placówki i dodaje, że takie wnioski płyną też z audytu przeprowadzonego przez zewnętrzną firmę na temat sytuacji ekonomiczno-finansowej szpitala. A ta jest zła.

Decyzja o likwidacji należy jednak do radnych powiatowych, bo organem założycielskim, czyli notabene właścicielem szpitala w Przeworsku, jest powiat. Radni powiatowi  na poniedziałkowej sesji nie podjęli jednak żadnej decyzji. – Uciekli przed nią, bo jest trudna. Oni wolą zajmować się przecinaniem wstęg – mówi dyrektor Jedynak.

Reorganizacja jest konieczna

Likwidacja miałaby obejmować działalność leczniczą w zakresie położnictwa (hospitalizacja) i neonatologii  oraz poradni neonatologicznej, a utworzenie w to miejsce tylko oddziału ginekologii (hospitalizacja). Dyrektor tłumaczy, że to konieczność, bo mniejsza liczba rodzących to tendencja wzrostowa. Po co utrzymywać nierentowny (2 mln zł straty rocznie) oddział zajmujący 600 metrów kwadratowych jak można by poszerzyć ofertę w zakresie opieki dla seniorów, na którą rośnie zapotrzebowanie w związku z demografią i starzeniem się społeczeństwa, albo o procedury, na które jest stały popyt, chociażby rehabilitację. Podkreśla też, że zaoszczędzona na likwidowanych oddziałach  powierzchnia pozwoli rozwiązać inne problemy lokalowe lecznicy. Obecnie część poradni specjalistycznych jest zorganizowana na zewnątrz szpitala, w bloku mieszkalnym przy ulicy Szpitalnej 20. Pozostałe poradnie współdzielą jedną przestrzeń z administracją, co powoduje dyskomfort dla pacjentów i pracowników szpitala.

Problem w tym, że na obu oddziałach zatrudnione jest 38 pielęgniarek i położnych, z których zatrudnienie na oddziale ginekologicznym mogłoby znaleźć najwyżej kilkanaście osób. Ok. 25 musiałoby szukać innej pracy. Po medialnych doniesieniach o planach likwidacji porodówki odezwały się też byłe i przyszłe pacjentki. – Sytuacja jest oburzająca. Jeśli tak wygląda polityka prorodzinna to nie chcemy wiedzieć jak wygląda jej brak. Jeśli Przeworsk nie ma być sypialnią dla emerytów to musi dać się szanse młodym ludziom na mieszkanie i rozwijanie się tutaj. Zatrważająco mała ilość miejsc w żłobkach jest już mocno zniechęcająca. Likwidacja tak ważnych oddziałów jest ciosem dla lokalnej społeczności, który nigdy nie powinien zostać zadany – napisała Malwina z Kańczugi.

Stąd też na pewno wahanie radnych przed podjęciem decyzji o zamknięciu. Gdyby ją podjęli kobiety musiałyby jeździć rodzić do Jarosławia, Łańcuta lub Rzeszowa. Dyrektor przekonuje jednak, że to im wyjdzie na zdrowie, bo „obniżenie jakości świadczonych usług (przy tak niskiej liczbie porodów, jeden dziennie, obniża się sprawność wykonywania procedur medycznych, których na co dzień nie realizuje się. Pogarsza się jakość, rośnie ryzyko powikłań, a wraz z nim ryzyko roszczeń. A roszczeniowość i odszkodowania w położnictwie należą do najwyższych w ochronie zdrowia – mówi. I dodaje, że trzeba się zastanowić co jest misją szpitala: leczenie na jak najwyższym poziomie czy na siłę utrzymywanie miejsc pracy.

Czy na Podkarpaciu są jeszcze oddziały gdzie rodzi się tak mało dzieci? – Na szczęście nie widać na horyzoncie oddziałów, które mają „średnią” w postaci jednego porodu dziennie (lub mniej). Wyjątek stanowią Ustrzyki Dolne, lecz widmo rozwiązania oddziału zostało tam odsunięte. Przeworsk, w ubiegłym roku odebrał dokładnie 365 porodów. W tym roku rozliczonych jest jak na razie 267 porodów. Patrząc jednak na Ustrzyki Dolne widać, że sama liczba porodów nie jest najważniejsza. Bezpieczeństwo pacjentek z pewnością gra tu również kluczową rolę – mówi Rafał Śliż, rzecznik prasowy POW NFZ w Rzeszowie.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.