
RZESZÓW. Wciąż trwają rozmowy o warunkach pracy i płacy między dyrekcją a pielęgniarkami i położnymi w Szpitalu Miejskim.
Pielęgniarek nie satysfakcjonuje 1100 zł podwyżki włączone do podstawy od wrześnie tego roku i kolejne 100 zł za rok, gwarantowane porozumieniem podpisanym między Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych a ministrem zdrowia. Chcą zarabiać jeszcze więcej i w tym celu spotkały się w ratuszu z prezydentem Rzeszowa, Tadeuszem Ferencem. Na razie podwyżek nie zatwierdzono.
Prezydent powiedział jedynie, że jako organ prowadzący szpital może w niego inwestować, kupując sprzęt lub go modernizując (obecnie powstaje nowy blok operacyjny o powierzchni blisko tysiąca metrów. Koszt inwestycji to 16 mln zł. 12 mln zł pochodzi z budżetu miasta). Supernowoczesny blok operacyjny pozwoli na wykonywanie większej liczby zabiegów, co, według prezydenta, przełoży się na zwiększenie ryczałtu, a więc większe wpływy do budżetu lecznicy i ewentualne podwyżki dla personelu. Tadeusz Ferenc dodał, że przepisy prawa zabraniają wykładania pieniędzy z budżetu miasta z przeznaczeniem na pensje czy pobory personelu podległego mu szpitala.
– Rozmowy cały czas trwają, spotkaliśmy się w poniedziałek, we wtorek i spotkamy się tyle razy, ile będzie potrzeba do wypracowania kompromisu – deklaruje Grzegorz Materna, dyrektor SM w Rzeszowie. O szczegółach rozmów nie chce mówić. Dodaje jednak, że porozumienia chcą obie strony, więc on jest dobrej myśli. – My chcemy, by szpital funkcjonował normalnie, pielęgniarki też chcą pracować, a nie chorować.
A propos absencji chorobowych. Jak to wygląda na dziś? – Mamy jeszcze osiem zwolnień chorobowych, najwięcej na położnictwie septycznym, ale szpital pracuje już na 99 proc. normalnie, taka absencja nie zakłóca nam już pracy – mówi Materna. Czy wzorem innych dyrektorów zleci sprawdzenie chorującego personelu? – Nie, nie będę absorbował żadnych służb. Nie tędy droga. Ważne, by rozmawiać i się dogadać dla dobra wszystkich – mówi.
W placówce pracuje 350 pielęgniarek i położnych. Podwyżki, których żądają (1500 zł) to dla szpitala koszt ponad 500 tys. zł miesięcznie. Nie do udźwignięcia. W największym szpitalu na Podkarpaciu personelowi udało się wynegocjować 500 zł do podstawy w dwóch transzach, 300 zł w tym i 200 zł w przyszłym roku.
Anna Moraniec



2 Responses to "Porozumienia płacowego nie ma, ale szpital pracuje normalnie"