Powyższe hasło nie jest, od razu uprzedzamy, naszym autorskim pomysłem. Nie śmielibyśmy na takowy wpaść, ale za to wpadł nań minister Krzysztof Szczerski (PiS), szef gabinetu prezydenta RP. Uświadomił on bowiem wszystkim, że nauczyciele nie muszą żyć w celibacie i jeśli uważają, że za mało zarabiają, to powinni śmielej i bardziej ochoczo korzystać z tego, co rząd „daje” na dzieci, czyli z 500+. Poniekąd nie tylko nauczycieli się to tyczy: minister Szczerski najwyraźniej uważa, że zapał do pracy należy przełożyć na zapał w sypialni, a wówczas państwo nie będzie musiało płacić godziwie pracownikom sfery budżetowej, będzie płacić po prostu za zakończone poczęciem i urodzeniem igraszki w łóżku!
Internauci nie zostawili na Szczerskim suchej nitki, a poza tym, które zapożyczyliśmy dla naszego tytułu pojawiły się po wypowiedzi prezydenckiego ministra też inne chwytliwe hasła, np. „Polacy do łóżek, a nie do pracy” , czy „Zarabiajmy na seksie”, a także takie, które sens wypowiedzi polityka PiS oddają, ale do zacytowania w oryginale niespecjalnie się nadają, nomen omen, ze względu m. in. na dzieci. Pomysł min. Szczerskiego choć wydaje się „znakomity” , bynajmniej nowatorski nie jest.
Politykę „robienia dzieci” stosowano w różnych krajach i systemach, niestety owe kraje i systemy kojarzą się bardzo źle. Na przykład Adolf Hitler uważał, że każda niemiecka kobieta, która mieni się patriotką, powinna dać III Rzeszy nowego Niemca i niespecjalnie interesowało go, czy ma bodaj na to ochotę, czy warunki. System pod tytułem „Będziemy biedni, ale będzie nas dużo” stosował też w komunistycznej Rumunii Nicolae Ceausescu, za którego rządów stosowanie jakiejkolwiek antykoncepcji było surowo karane, za to poza rządzącą elitą Rumuni żyli w skrajnej nędzy.
No tak, ale faszyzm i komunizm to systemy wszak totalitarne. A my żyjemy w demokratycznym państwie, w środku Europy, w XXI wieku, a rząd zasadniczo do mnożenia się jak króliki nas nie zmusza, a jedynie zachęca wizją otrzymywania kasy nie za pracę, ale za płodność i jej wykorzystywanie.
Po prostu: będziemy mieć dzieci, a rząd nam na nie „da” i wszystko będzie pięknie, nikt nie będzie chciał podwyżek, ani godnej płacy, bo wszystko „dostanie”. Otóż mili Państwo gadanie ministra Szczerskiego to jest propaganda i to na poziomie uwłaczającym naszej inteligencji. Rząd bowiem rozdaje hojnie, a jakże, ale pieniądze podatników, czyli te płynące z naszych podatków. Nie ma jakichś mistycznych „rządowych” pieniędzy, są nasze, które rząd od nas dostaje.
Jeśli przerzucimy się za radą pana ministra do „roboty” w naszych łóżkach, zamiast miejscach pracy, to nie będzie komu płacić podatków, za to do brania ze wspólnej kasy będzie ogromna rzesza. I dla tej rzeszy nie będzie już żadnych pieniędzy, będzie sobie musiała radzić sama z ciężarem utrzymania „dzieci Szczerskiego”, bo jak wiemy, z pustego to i Salomon nie nalałby, a co dopiero prezes Kaczyński.
Redaktor Monika Kamińska



7 Responses to "„Porzućmy robotę, zacznijmy robić dzieci”"