Posprzątać po miejskiej komunikacji

Po miejskiej komunikacji w Kolbuszowej pozostały wspomnienia, żal i infrastruktura, z której nikt nie korzysta. Fot. Paweł Galek
Po miejskiej komunikacji w Kolbuszowej pozostały wspomnienia, żal i infrastruktura, z której nikt nie korzysta. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Po miejskiej komunikacji samochodowej w Kolbuszowej pozostały wspomnienia, żal i infrastruktura, z której nikt nie korzysta.

O usunięcie pozostałości po lokalnym transporcie, który pierwszy raz w historii miasta nad Nilem uruchomiła jedna z firm, apeluje radny Paweł Michno: – W ciągu naszych ulic w dalszym ciągu widzimy słupki po miejskiej komunikacji. Chyba nie ma już sensu, żeby one jeszcze stały w przestrzeni miejskiej – przekonuje Michno.

Elżbieta Lis, kierownik Referatu Gospodarki i Budownictwa w kolbuszowskim magistracie, tłumaczy, że decyzję o likwidacji przystanków muszą podjąć radni: – To, że nikt z nich nie korzysta i że nie ma rozkładu jazdy, nie znaczy, że można je o tak likwidować. Musi być w tej sprawie stosowna uchwała Rady Miejskiej – zaznacza urzędniczka.

Miejską komunikację w Kolbuszowej uruchomiono 1 września 2014 r. Busy firmy Arriva zatrzymywały się w kilkunastu miejscach na terenie miasta, a także w Bukowcu, Kupnie i Porębach Kupieńskich. W Kolbuszowej przystanki możemy spotkać m.in. na Rynku i przy: szpitalu, Zespole Szkół Technicznych, dworcu PKS/PKP czy Urzędzie Miejskim. Sęk w tym, że autobusy z reguły przewoziły… powietrze. I siłą rzeczy – biznes musiał upaść.

pg

Leave a Reply

Your email address will not be published.