Posprzątali śmieci przy Górniance. Czy złamali prawo?

– Dowiedzieliśmy się, że nie możemy tych śmieci wywieźć na wysypisko. Tylko co mieliśmy z nimi zrobić? Wywieźć do rzeki, może z powrotem wyrzucić do rzeki? – irytuje się Michał Karkut, były sołtys Kolbuszowej Górnej, dziś radny miejski. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA GÓRNA. Mieszkańcy, nie mogąc już dłużej zdzierżyć widoku walających się odpadów, „nielegalnie” wywieźli je na wysypisko.  

Przez ponad dwa miesiące przy moście na potoku Górnianka leżały śmieci, które wyłowiono podczas czyszczenia tego cieku. Zarządca nie kwapił się z posprzątaniem po sobie, więc sprawy w swoje ręce wzięli mieszkańcy Kolbuszowej Górnej – sołtys tej wsi, Jan Fryc i radny Michał Karkut – którzy pozbierali odpady i wywieźli je przyczepką na wysypisko. Problem w tym, że może to się okazać… działalnością nielegalną. 

Zaczęło się od tego, że ponad dwa miesiące temu zarządca potoku Górnianka, czyli spółka Skarbu Państwa, Wody Polskie, zleciła jednej z firm wyczyszczenie tego kanału.

Od Annasza do Kajfasza

I tak też się stało. Sęk w tym, że śmieci pozostały na brzegu i nikt nie kwapił się z ich sprzątnięciem. Walające się odpady nie były wizytówką Kolbuszowej Górnej, mieszkańcy tej miejscowości postanowili więc wziąć sprawę w swoje ręce. Najpierw jednak zbadali sytuację.

– Interweniowaliśmy w Wodach Polskich, Zakładzie Usług Komunalnych i u Straży Miejskiej. Bezskutecznie – mówi Michał Karkut, były sołtys Kolbuszowej Górnej, dziś radny miejski. – Obiecaliśmy mieszkańcom, że sami to posprzątamy, ale mamy problem. Okazuje się, że nie możemy tych śmieci wywieźć na gminne składowisko. Co mamy więc z tym zrobić? Przecież to lasu tego nie wywieziemy, do rzeki z powrotem też nie wyrzucimy.

– Chwała panom, że chcecie się zająć tym problemem, tylko to jest działalność nielegalna – oświadczył burmistrz Jan Zuba.

„To działalność nielegalna”

– Zleceniodawcą czyszczenia potoku były Wody Polskie, natomiast jest ktoś taki jak wykonawca. Jego obowiązkiem jest uprzątnąć odpady – oświadczył na ostatniej sesji Rady Miejskiej burmistrz Jan Zuba. – Gmina za to na pewno nie zapłaci. Nie jest to odpad, który może trafić na wysypisko śmieci. Przypomnę, że podczas podtopień wszystkie rzeczy, które uległy zalaniu, nie mogły być przyjęte bez określenia, jakie substancje mogą zawierać. Zleciliśmy więc laboratorium zbadanie tych odpadów i dopiero potem je wywieźliśmy.

– Chwała panom, że chcecie się zająć tym problemem, tylko co dalej z tym zrobicie? To jest działalność nielegalna. Jako urząd wystąpimy do Wód Polskich, żeby wyegzekwowały na wykonawcy uprzątnięcie tych odpadów, które tam się nagromadziły – obiecał Jan Zuba.  

Mimo tych deklaracji, mieszkańcy Kolbuszowej Górnej – radny Karkut i sołtys Jan Fryc, nie mogąc już dłużej zdzierżyć widoku walających się śmieci przy Górniance, wywieźli je przyczepką na nieokreślone wysypisko śmieci.

Paweł Galek

One Response to "Posprzątali śmieci przy Górniance. Czy złamali prawo?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.