Postawili się „myszom”

PGE STALŻUŻEL. PGE EKSTRALIGA. Porażką 40-50 zakończył się inauguracyjny mecz ligowy PGE Stali Rzeszów w Zielonej Górze.

Podopieczni Janusza Ślączki pozostawili po sobie dobre wrażenie, a gdyby nie słabszy początek w wykonaniu Grega Hancocka, wynik mógłby być jeszcze lepszy. Odjechaliśmy całkiem niezły mecz. Wiadomo, że trochę tych punktów pogubiliśmy, ale to chyba wynika z braku jazdy. Odbyliśmy na własnym torze zaledwie dwa treningi i to w ciężkich warunkach. Teraz musimy przygotować się lepiej do kolejnego meczu i odjechać jeszcze lepsze zawody. Myślę, że każdy z zawodników pojechał w miarę możliwości. Greg Hancock miał problemy na początku. Dopasował się później i zaczął wygrywać biegi. Greg jechał trzy biegi pod rząd i zdobył 8 punktów – komentował mecz w Zielonej Górze Janusz Ślączka, trener PGE Stali Rzeszów. To właśnie indywidualny mistrz świata był największym rozczarowaniem pierwszej część niedzielnego meczu, gdzie w trzech startach przywiózł zaledwie 2 „oczka”. Inni spisywali się całkiem nieźle, a na słowa uznania za dobre otwarcie meczu zasłużyli zwłaszcza Dawid Lampart i Artur Czaja. Swoje zrobił także debiutujący w barwach „żurawi” Peter Kildemand, który udowodnił, że warto będzie przychodzić w tym sezonie na stadion przy ul. Hetmańskiej, by oglądać jego widowiskową jazdę. – To bardzo dobra drużyna, trudno się tu walczy. Twarde zawody. To był całkiem dobry mecz. Być może wszystko potoczyłoby się inaczej gdyby od początku Greg jechał dobrze. Pomimo tego były to dobre zawody i twarda walka o każdy punkt – powiedział „Pająk”. Mecz w Zielonej Górze z wysokości parku maszyn oglądał Hans Andersen, który nie załapał się tym razem do składu PGE Stali. Inny „rzeszowski” Duńczyk jeszcze przed meczem poinformował o chorobie i tym razem nie mógł być do dyspozycji trenera Ślączki. Największym pechowce inauguracyjnego starcia był z kolei Szwed Andreas Jonsson, który po meczu z podejrzeniem urazu kolana został odwieziony do szpitala.

SPAR FALUBAZ Z. Góra – PGE STAL Rzeszów 50-40

FALUBAZ: 9. Hampel 13 (3,3,3,2,2), 10. Łoktajew 8+2 (0,1,2*,2*,3), 11. Walasek 10 (2,3,2,2,1), 12. Jonsson 3+2 (1*,1,1*,0), 13. Protasiewicz 10+1 (2*,3,2,3,0), 14. Zgardziński 2 (2,0,0), 15. Pieszczek 4+1 (1*,3,0)

PGE STAL: Stal: 1. Ljung 6 (2,2,1,1,-), 2. M. Jabłoński 2+1 (1*,0,-,1,-), 3. Lampart 5+1 (3,1*,1,0), 4. Hancock 10 (0,2,0,3,2,3), 5. Kildemand 11 (1,2,3,3,1,1), 6. Czaja 6 (3,0,0,3,0) , 7. K. Rempała 0 (0,0,-).

NC: 60,22 s (Piotr Protasiewicz – 6. bieg). Sędziował Tomasz Proszowski (Tarnów). Widzów 14 tys.

W innych meczach: Fogo Unia Leszno – GKM Grudziądz 54-36, Unia Tarnów – Stal Gorzów 50-40, KS Toruń – Betard Sparta Wrocław 45-45.

mj

One Response to "Postawili się „myszom”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.