Postraszyć czołówkę pod Kremlem

Piotr Michalski w weekend zadebiutuje na torze w Kołomnie. Fot. Facebook
Piotr Michalski w weekend zadebiutuje na torze w Kołomnie. Fot. Facebook

ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. W czwartek w Kołomnie pod Moskwą rozpoczynają się mistrzostwa świata na dystansach. Weźmie w nich udział Piotr Michalski, sprinter Górnika Sanok.

Choć opiekunowie kadry największe szanse na medal upatrują w zawodach drużynowych, to z nadzieją oczekujemy startów naszych sprinterów. – W ostatnim czasie na treningach i w Pucharze Świata w Stavanger jeździło mi się dobrze, więc przy biegu, w którym zbliżę się do perfekcji, mogę liczyć na ciekawe rezultaty – powiedział Super Nowościom Piotr Michalski. Zawodnika Górnika Sanok zobaczymy na lodzie w sobotę i niedzielę.

Z 75 punktami na swoim koronnym dystansie 1000 m Michalski zajmuje 18. miejsce w tegorocznym Pucharze Świata. To najwyższa lokata wśród Polaków. Do liderów Joego Mantii (USA), Kjelda Nuisa (Holandia) i Pawła Kuliżnikowa (Rosja) Piotr traci bardzo dużo, ale najmłodszy wiekiem i stażem w 10-osobowej biało-czerwonej ekipie zawodnik wciąż jest objęty parasolem ochronnym. Michalski ma za zadanie poprawiać swoje własne osiągnięcia, na ściganie się z najlepszymi przyjdzie pora.

Najważniejsza Korea
– Najistotniejsze to przejechać bezbłędnie swoje biegi – potwierdza sanoczanin, dla którego ważniejsze będą mistrzostwa świata w sprincie w Seulu. Michalski tor w Kołomnie zna tylko z opowieści kolegów. – Liczę na udany debiut. Tor jest świetnie przygotowany, a lód dość miękki, co powinno sprzyjać sprinterom ponieważ nie musimy się martwić o przyczepność na łukach – wytłumaczył. Tor oddano do użytku w 2007 roku, kilkanaście miesięcy później przeszedł chrzest podczas mistrzostw Europy. Nikt się nie skarżył, bo to jeden z najnowocześniejszych obiektów na świecie. Samo miasto należy do najstarszych w Rosji i wśród badaczy trwa spór, czy najpierw założono Moskwę czy Kołomnę. W 150-tysięcznym ośrodku położonym na południe od stolicy, pełno jest sakralnych zabytków. Perłą pozostaje Kreml z XVI wieku, budowany na wzór moskiewskiego.

– Z Kołomny pochodzi Paweł Kuliżnikow, dlatego liczę na wspaniałą atmosferę na trybunach. W Stavanger pod tym względem było super, ale tutaj hala jest dużo większa więc może Rosjanom uda się przebić Norwegów – zastanawia się Michalski.

Kuliżnikow to cudowne dziecko rosyjskich panczenów. Rówieśnik Michalskiego (niespełna 22 lata) przed rokiem w Heerenveen został mistrzem świata na 500 m i wicemistrzem na 1000 m. Triumfował też w Pucharze Świata i jest na najlepszej drodze do powtórzenia tego wyczynu w 2016 roku. Polacy liczą, że w Kołomnie w wyścigu na 500 m gospodarze będą też oklaskiwać Artura Wasia. – Nie sugerowałbym się jego słabszym występem w Norwegii. To był jego pierwszy start po dłuższej przerwie. Artura na pewno stać na medal – podkreśla Wiesław Kmiecik, trener męskiej reprezentacji.

Siła w drużynie
Polska zdobyła trzy medale w rozgrywanych od 1996 roku mistrzostwach świata na dystansach. Brąz i srebro to zasługa drużyny kobiecej (m.in. z sanoczanką w składzie, Katarzyną Bachledą-Curuś), męski zespół stanął na najniższym stopniu podium. Teraz też nadzieje koncentrują się głównie na drużynie w żelaznym składzie: Zbigniew Bródka, Jan Szymański i Konrad Niedźwiedzki. Kobietom (Luiza Złotkowska, Katarzyna Woźniak i Natalia Czerwonka) o spektakularny wynik może być trudniej. – Wiem że jest duży nacisk na bieg drużynowy. Polska ekipa pokazywała już kilka razy, że siła tkwi w kolektywie. Nie pozostaje mi nic innego jak mocno im kibicować – uśmiecha się Michalski. Jak wyliczył Leszek Ułasiewicz, wieloletni szef wyszkolenia w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, nasze panczenistki w czołowych “10” plasowały się 18 razy, a panczeniści – 25.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.