


Maciej Masłowski przekazał poparcie ministrowi Warchołowi z resortu Ziobry i tym samym zakończył swoją karierę, popełniając to rytualne, polityczne samobójstwo.
Przez długi czas próbował wszystkich przekonać, że jest po demokratycznej stronie, a przy pierwszej okazji stanął w jednym szeregu z Marcinem Warchołem, Zbigniewem Ziobrą i Bogdanem Święczkowskim, a to créme de la créme obecnego aparatu władzy.
Pamiętacie zapewne jego słowa: „Pokażmy, że Podkarpacie nie jest PiSowskie, tylko Nasze!” – o jakież prorocze to było w 2019 roku.
Tylko „NASZE” się zmieniło.
A więc jesteś teraz w „PiS-ie” Maćku i jesteś tam razem z ministrem Ziobrą, za którego odwołaniem głosowałeś i uzasadniałeś to z sejmowej trybuny; razem z Jackiem Kurskim, którego chciałeś zamknąć, protestując dwa lata temu pod TVP przeciwko podporządkowaniu tejże „jedynie słusznej partii”; i razem z Jarosławem Kaczyńskim, którego chciałeś kontrolować i „hamować jego działania”, dostając się do Senatu.
Dołączyłeś zatem do tych właśnie ludzi, zachowując się dokładnie tak jak oni, a przecież będziesz się jeszcze kiedyś golił przed lustrem – prawda?
Na pamiątkę zostawiam Ci zdjęcie z burmistrzem Ustrzyk Dolnych Bartoszem Romowiczem, które zrobiłem w 2019 roku, żebyś na zawsze pamiętał, ile Was różni.
To jest przepaść, która nazywa się przyzwoitość.
PS. Mam taki zwyczaj, że zapisuję czyjś numer w telefonie dopiero wtedy, kiedy jestem przekonany, że warto. Czasem jest jakieś zupełnie irracjonalne przeczucie, które mnie powstrzymuje.
Dlatego dzisiaj, kiedy dzwoniłeś, nie wiedziałem kto to.
Redaktor Naczelny Super Nowości Jakub Karyś



14 Responses to "Poszedł Maciek do Warchoła"