
SOKOŁÓW MŁP. W lasach pod Sokołowem w latach 90. znaleziono 17 zamordowanych osób. Według szacunków, jest ich tam ok. 250.
W lesie turzańskim koło Sokołowa Młp. kontynuowane są poszukiwania ofiar mordów, których w 1944 r. dopuścili się funkcjonariusze NKWD na żołnierzach polskiego podziemia. Byli oni więzieni w sowieckim obozie w pobliskiej Trzebusce. Rzeszowski oddział IPN prowadzi badania archeologiczne, które zmierzają do odkrycia miejsc pochówku ofiar zbrodni komunistycznych.
To kolejny etap prac poszukiwawczych. Po pierwszych badaniach, w latach 90., odnaleziono m.in. łuski z pistoletów Tokariew, a w grobach 17 ofiar. Podczas obecnych prac, przynajmniej na razie, nie natrafiono na jamy grobowe i ludzkie szczątki.
– Na razie nie znaleźliśmy żadnych szczątków. Pomagają nam w tym żołnierze z Niska – wyjaśnia Bogusław Kleszczyński z wieloosobowego stanowiska ds. poszukiwań i identyfikacji w IPN w Rzeszowie. – Szukamy na terenie o powierzchni 7 hektarów. Prace zaczęliśmy 2 lipca i skończymy 13 lipca. Według szacunków historyków, w lasach turzańskich i w okolicach pomiędzy Nienadówką a Turzą w ziemi może być około 250 ofiar NKWD. W latach 90. znaleziono 17 szczątków. W przyszłym roku planujemy rozszerzyć teren poszukiwań. Mam nadzieję, że znajdziemy więcej szczątków – dodaje.
Po zakończeniu tegorocznych prac, ekipa poszukiwawcza przeniesie się do Żabna obok Radomyśla nad Sanem. Tam również znajdował się podobny obóz NKWD jak w Trzebusce i poszukiwane będą mogiły żołnierzy polskiego państwa podziemnego.
Do obozu koncentracyjnego zorganizowanego przez NKWD w Trzebusce k. Sokołowa Młp. w sierpniu 1944 r. trafiali m.in. polscy żołnierze Armii Krajowej i cywile. Obóz działał do połowy listopada 1944 r. Podczas likwidacji obozu w październiku tego samego roku, część więźniów wywieziono na Sybir, a część została stracona w lasach pod Turzą. Obóz w Trzebusce miał formę pięciu ziemianek będących prostokątnymi dołami 6 na 4 m, o głębokości ponad 2 m. Obszar obozu zajmował ok. 50 arów na pastwisku gminnym, który wraz z całym terenem aż do rzeki ogrodzono wysokim na ponad dwa metry podwójnym płotem z drutu kolczastego, straż zaś pełnili żołnierze jednostki NKWD z psami.
Żołnierze AK i cywile przed zamordowaniem byli obnażani i strzelano w tył ich głowy, albo zabijano ich po poderżnięciu gardła. Zamordowanych układano warstwami w dołach.
Mariusz Andres



2 Responses to "Poszukują szczątków ofiar NKWD"