
w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Przemyślu. Teraz spędza całe dnie na przemyskim dworcu w centrum pomocowym na Lwowskiej. Fot. Mariusz P. Sidor, Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl
Kiedy uchodźca z Ukrainy wjeżdża czy wchodzi do Polski, potrzebuje najczęściej wody i jedzenia albo koca czy ciepłej kurtki. Potrzebuje też ciepłych słów i zwyczajnej życzliwości. – Nierzadko jest tak, że mają dolegliwości somatyczne, wynikające ze stresu. Najprościej mówiąc, ciało odmawia posłuszeństwa. Skacze ciśnienie, pojawiają się bóle i zawroty głowy, a nawet omdlenia. To wszystko nie z racji jakiegoś schorzenia, tylko stresu – wyjaśnia Joanna Markin, psycholog i psychoterapeutka, na co dzień pracująca w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Przemyślu. Teraz spędza ona całe dnie na przemyskim dworcu w centrum pomocowym przy ul. Lwowskiej.
– Do tego dochodzi poczucie destabilizacji. Wiadomo, nowi ludzie, nowa sytuacja, nowe miejsce. Wielu ludzi coś takiego wręcz paraliżuje psychicznie i trzeba pomóc im „zebrać się do kupy”
– tłumaczy wolontariuszka. – Dotyczy to szczególnie dzieci, które widząc, że ich rodzice nie radzą sobie w tej sytuacji tracą jeszcze bardziej poczucie bezpieczeństwa. Największy problem jest z osobami w traumie, które są apatyczne, nie działają, nie płaczą, tylko po prostu siedzą, tak jakby się zamknęły albo zamroziły, są w stuporze. Trzeba do nich dotrzeć, przebić się przez ten mur, jakim się otaczają – wyjaśnia psychoterapeutka. – Pamiętajmy jednak, że to, co my tu robimy od strony psychologicznej dla tych ludzi, to jedynie pierwszy krok. Uchodźcom będzie potrzebna terapia psychologiczna tam, gdzie ostatecznie osiądą. Kiedy już postawią gdzieś bagaże, umyją się, prześpią, wtedy puszczą te wszystkie mechanizmy obronne i uchodźcy będą potrzebować kompleksowej opieki psychologicznej – podkreśla. A czy można uleczyć traumę wojenną? – Są specjaliści od terapii dla ludzi po ciężkich traumach
– zdradza Markin. – Ważny jest tu czas. Z traumą tak jest, że im szybciej pacjent otrzymuje pomoc i zaczyna walczyć z traumą, tym lepiej. Pamiętajmy też, że, nie wszystkie sytuacje kryzysowe są traumą, a zdarza się, że jak to się mówi, wrzucamy je wszystkie do jednego worka. Trauma charakteryzuje się tym, że dotknięte nią osoby mają nawroty tak zwanych flashbacków, nad którymi nie są w stanie zapanować. Na przykład u dzieci, które uciekały z bombardowanych przez Rosjan terenów, pojawia się to często. Mija jakiś czas od tamtych dramatycznych przeżyć, a u nich wciąż powracają te obrazy, dźwięki i ataki lęku, bez żadnego zewnętrznego bodźca. Do tego dochodzą pojawiające się zmęczenie i dezorientacja w codziennych sytuacjach – wyjaśnia psycholog.
Poczuć znowu kontrolę nad swoim życiem
Nasza rozmówczyni nie ma wiele czasu, by móc poświęcić go poszczególnym uchodźcom, z którymi rozmawia. Jednak ten pierwszy moment, gdy znajdą się u nas po ciężkich przeżyciach i wyczerpującej podróży jest bardzo ważny. – Dobrze jest taką osobę odizolować na chwilę i po prostu pocieszyć – tłumaczy psychoterapeutka. – Powiedzieć, że jest bezpieczna, że wszystko będzie dobrze, Do tego nie trzeba być psychologiem – uśmiecha się Joanna Markin. – Ważne, żeby taka osoba poczuła naszą życzliwość, nasze zainteresowanie – podkreśla. – Ja na przykład pytam uchodźców, jak mają na imię, czym się zajmowali przed wojną, o rodzinę. Nie pytam o straszne wydarzenia. Jeśli ktoś chce mówić, to co innego – wyjaśnia. – Pytam natomiast o plany. To ważne, by uchodźca poczuł, że znów ma kontrolę nad swoim życiem i otaczającą go rzeczywistością – dodaje. Poza tym, że Joanna Markin udziela wsparcia psychologicznego uchodźcom, zajmuje się także tymi, którzy są na pierwszej linii pomocy uciekającym z Ukrainy przed wojną, czyli wolontariuszami. – Ci wspaniali ludzie też czasem „wymiękają” – zauważa psycholożka. – Widzą dużo ludzkiego cierpienia, do tego są czasem potwornie zmęczeni – tłumaczy. – A często są to bardzo młodzi ludzie – dodaje.
emka



24 Responses to "Potrzebują życzliwości i dobrego słowa"