Powalczą o puchar i 15 tys. euro

W przyszłym roku w Sanoku nie odbędzie się impreza rangi mistrzowskiego. Będzie za to dwudniowy VII Sanok Cup, podczas którego, zdaniem organizatorów, emocji na pewno nie zabraknie. Fot. Paweł Bialic
W przyszłym roku w Sanoku nie odbędzie się impreza rangi mistrzowskiego. Będzie za to dwudniowy VII Sanok Cup, podczas którego, zdaniem organizatorów, emocji na pewno nie zabraknie. Fot. Paweł Bialic

ICE SPEEDWAY. Pod koniec stycznia przyszłego roku najlepsi zawodnicy świata ponownie wystartują na sanockich „Błoniach”.

Powoli kompletowana jest lista uczestników VII Sanok Cup, który odbędzie się w dniach 25 (godz. 15) i 26 (godz. 16) stycznia 2014 roku. Start na „Błoniach” potwierdzili już m.in. Grzegorz Knapp, Franky Zorn, Jouni Seppannen, a zainteresowani startem w Sanoku są Nikołaj Krasnikow i Antti Aakko. Najlepszych zawodników świata na „Błonie” powinien przyciągnąć nie tylko puchar, o który będą rywalizować, ale również pula nagród, wynosząca 15 tys. euro.

Najlepsi zawodnicy zjadą do Grodu Grzegorza dopiero w niedzielę, bowiem dzień wcześniej będą uczestniczyć w St. Johann w Challenge Indywidualnych Mistrzostw Świata. – Jestem już umówiony z czołowymi zawodnikami, że po zakończeniu zawodów w Austrii przez noc przejadą do Sanoka. Dotyczyć to będzie 8 zawodników rozstawionych w niedzielnym wielkim finale. Tak do Sanoka będzie musiał dotrzeć też nasz lider, Grzegorz Knapp, który powalczy w St. Johann o awans do finałów indywidualnych mistrzostw świata. W sobotniej eliminacji turnieju w Sanoku wystąpi cała światowa czołówka, poza żużlowcami, którzy pojadą w Austrii. Jeden jedyny turniej eliminacyjny do IMŚ oznacza, że wolnych w tym terminie będzie wielu dobrych zawodników. Ci pojadą w sobotę i będą walczyć o awans do niedzielnego finału – informuje Paweł Ruszkiewicz, organizator zawodów.

Tym razem bez mistrzostw
W przeciwieństwie do poprzednich lat, w przyszłym roku Sanok będzie musiał się zadowolić tylko turniejem towarzyskim. Tym razem nie będzie imprezy rangi mistrzowskiej. – Przesądziły o tym przede wszystkim kwestie natury finansowej. Koszty imprez mistrzowskich są zbyt wysokie. Do tego dochodzi spora presja związana z obostrzeniami FIM, związanymi z relacją na żywo w telewizji. Ostatnio wytyczne, co do sygnału międzynarodowego i grafik, rozkładu minutowego otrzymałem z FIM dopiero 6 dni przed zawodami. Przez coś takiego w Sanoku prawie nie zmrużyłem oka. Na razie chcę nieco od tego odpocząć i zamiast wielkiego biznesu wrócić bardziej do zabawy w organizację zawodów lodowego speedwaya. FIM musi zmienić swoje podejście do organizatorów i promotorów zawodów na lodzie. Kryzys jest spory. Od imprez rangi FIM czy UEM (FIM Europe) „odpoczną” tej zimy również promotorzy z Berlina czy Uppsali. To świadczy, że światowa federacja nie ma pomysłu na rozwój wyścigów na lodzie. Nikt nie pracuje nad długoterminową strategią rozwoju tego sportu – przekonuje Ruszkiewicz.

Knapp i kto jeszcze?
Kolejny raz o sile polskiej reprezentacji stanowić będzie Grzegorz Knapp. Kto oprócz niego zaprezentuje się przed polską publicznością, jak również w finale Drużynowych Mistrzostw Świata w Rosji? – Paweł Strugała postanowił zrobić sobie roczną przerwę w startach. Nie wiem dokładnie, jakie są powody. Trzeba jego o to zapytać. Mirek Daniszewski wraz z synem Patrykiem, który chce więcej jeździć tej zimy, szykuje się do sezonu. Do sezonu szykuje się też Michał Knapp – bratanek Grzegorza. Ma już motocykl i razem z Grzegorzem szykują się do sezonu. O powrocie do ścigania na lodzie myśli też Michał Widera. Na pewno będzie miał kto pojechać do Togliatti – kończy Ruszkiewicz.

Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.