Powiedzieli „NIE” znieczulicy, uratowali mu życie

Młodzi bohaterowie za swoją postawę zostali uhonorowani przez Pogotowie Ratunkowe w Mielcu. Na zdjęciu: Karolina Paterak i Michał Hyjek (oboje po 18 l.) z dyrektorem Pawłem Pazdanem i zastępcą ds. medycznych, Wojciechem Burkotem. Fot. Archiwum
Młodzi bohaterowie za swoją postawę zostali uhonorowani przez Pogotowie Ratunkowe w Mielcu. Na zdjęciu: Karolina Paterak i Michał Hyjek (oboje po 18 l.) z dyrektorem Pawłem Pazdanem i zastępcą ds. medycznych, Wojciechem Burkotem. Fot. Archiwum

MIELEC. Podczas gdy inni przechodnie omijali leżącego na ziemi rowerzystę, komentując jedynie, że „pewnie pijany”, oni nie pozostali obojętni…

Wszystko rozegrało się bardzo szybko, a emocji nie brakowało. Mimo tego, Karolina Paterak i Michał Hyjek (oboje 18 l.) poradzili sobie wzorowo. Podbiegli do rowerzysty, który upadł na jezdnię, zadbali o bezpieczeństwo, sprawdzili jego stan, udzieli pomocy medycznej. Wezwali karetkę. Uratowali mu życie… Inni przechodnie, podobnie jak kierowcy, omijali go, niektórzy komentując jedynie, że „pewnie pijany”.

Do zdarzenia doszło w parku, gdzie licealiści – Karolina Paterak i Michał Hyjek (18 l.) – zauważyli mężczyznę, który prawdopodobnie wcześniej spadł z roweru lub się na nim z niewiadomych przyczyn przewrócił, a teraz leżał częściowo na jezdni i nieco na chodniku.

„Straciliśmy z nim kontakt, ale oddychał”
– Młodzi mielczanie widząc co się dzieje, natychmiast podbiegli do mężczyzny, zabrali go na chodnik. – Najpierw starał się coś mówić, nawet siadać, ale w końcu się przewrócił i straciliśmy z nim kontakt. Ale oddychał. Obejrzeliśmy go, zadzwoniliśmy na pogotowie opowiadając o sytuacji i obrażeniach, jego ogólnym stanie – mówi Karolina.

– Dla mnie nie była to pierwsza taka sytuacja, ponieważ raz już pomagałem osobie w trakcie ataku padaczki – dodaje Michał. – Zadzwoniłem pod nr 112, tam otrzymałem instrukcje co robić, wykonywałem zalecenia, korzystałem też ze swojej wiedzy zdobytej w harcerstwie i udało się pomóc choremu. Wiedziałem więc, że najważniejsze to nie panikować, odpowiadać na pytania dyspozytorki pogotowia i wykonywać ewentualne zadania.

Ratownik: – Nie było paniki, chaosu, sensacji
Na miejsce bardzo szybko dojechał zespół ratownictwa medycznego. – Od razu było widać, którzy to liderzy akcji ratunkowej, kogo pytać o szczegóły – wspomina Krzysztof Woszczak, kierownik Szkoły Ratownictwa Medycznego przy mieleckim pogotowiu. – Nie było paniki, chaosu, sensacji, widać było, że młodzi ludzie zadbali o bezpieczeństwo, odprawienie gapiów, wykonali sugestie dyspozytorek i wykorzystali własną wiedzę.

– Co najważniejsze, nie zlekceważyli zagrożenia, zainteresowali się dramatyczną sytuacją, ale nie jako sensacją. Zauważyli człowieka, któremu trzeba pomóc i zrobili to, co zasługuje na uznanie. Działali bardzo zbornie, sensownie, zadbali o wiele szczegółów, dzięki czemu udało się uratować zdrowie pacjenta, a może i życie zważywszy na fakt, że częściowo leżał na ruchliwej jezdni i nikt inny wcześniej nie zamierzał mu pomóc – zaznacza Woszczak.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.