Powiesił się, gdy zobaczył wypadek synka

– Staszek 15 lat w policji przepracował. Nikomu w drogę nie wchodził. Bardzo kochał żonę i synka Fabianka – mówi Zdzisław Kolasa (58 l.), znajomy zmarłego 43-latka. Fot. Wioletta Zuzak
– Staszek 15 lat w policji przepracował. Nikomu w drogę nie wchodził. Bardzo kochał żonę i synka Fabianka – mówi Zdzisław Kolasa (58 l.), znajomy zmarłego 43-latka. Fot. Wioletta Zuzak

MAKOWISKA, POWIAT JASIELSKI. Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku zostanie najprawdopodobniej umorzone.

Prokuratura Rejonowa w Jaśle prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie rodzinnej tragedii, do której doszło na jednej z posesji w przeddzień zakończenia roku szkolnego.

Gdy Stanisław D. (43 l.) – emerytowany funkcjonariusz Policji pozostawił włączony silnik motolotni, do owego urządzenia podszedł jego 4-letni synek Fabianek. Wówczas malec został uderzony drewnianym śmigłem silnika w głowę z ogromną siłą. Dziecko upadło na ziemię i całe zalało się krwią.  Zdruzgotany ojciec był przekonany, że  jego malutki synek umarł. Pobiegł w pobliskie zarośla i tam popełnił samobójstwo. 4-latek na szczęście przeżył wypadek, w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Latanie było pasją 43-latka. – Staszek po przejściu na emeryturę miał sporo wolnego czasu. Dużo majsterkował, naprawiał, przerabiał. Z tego co wiem, od kilkunastu lat latał na motolotni, którą przechowywał w garażu. Praktycznie sam ją wykonał. Zimą ta maszyna służyła mu do jazdy na nartach – mówił nam Marek Wojnarski (35 l.), sąsiad Stanisława D.

Śmigło motolotni omal nie zabiło małego Fabianka
Tego feralnego dnia D. wyniósł z garażu motolotnię i postawił ją koło swojego domu. Uruchomił silnik. Na chwilę odszedł od urządzenia, wtedy jego czteroletni syn podbiegł zbyt blisko maszyny i wówczas śmigło uderzyło malca w głowę. Ojciec 4-latka doznał szoku i w oddalonym od swego domu o ok. 200 metrów lesie powiesił się na drzewie. Gdy został znaleziony przez policjantów na ratunek było za późno.

– Chłopczyk ma rozległe uszkodzenie sklepienia czaszki. Obrażenia jakich doznał wymagają chirurgicznej rekonstrukcji – mówił nam Jerzy Szymborski, ordynator Oddziału Chirurgii Dziecięcej Szpitala Nr 2 w Rzeszowie. Gdy malec trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimi,u jego stan był ciężki, ale stabilny. – Na prośbę mamy czterolatka nie udzielamy mediom dalszych informacji na temat przebiegu leczenia jej syna – zaznaczyła rzeczniczka tejże lecznicy, Magdalena Oberc. Z nieoficjalnych informacji wynika, że stan zdrowia 4-latka się poprawia.

Pod jakim kątem jest prowadzone śledztwo?
–  W tym przypadku w grę wchodzi nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu czteroletniego dziecka – odpowiada Kazimierz Łaba, zastępca prokuratora rejonowego w Jaśle.  – Na ojcu spoczywał obowiązek bezpośredniej opieki nad synkiem. Mamy tu do czynienia z pewnymi zaniedbaniami. Stanisław D. pozostawił uruchomiony silnik motolotni bez nadzoru i doszło do nieszczęśliwego wypadku. Mimo że nieumyślnie, to jednak D. przyczynił się do tego wypadku. Sprawca zmarł i w takiej sytuacji sprawa zostanie najprawdopodobniej umorzona – dodał.

Wioletta Zuzak

Leave a Reply

Your email address will not be published.