
KOLBUSZOWA. Zielone ryneczki z lokalnymi produktami cieszą się ogromną popularnością na zachodzie Europy. U nas może być podobnie.
Zielone rynki w stylu francuskich „marche” mogą w najbliższych latach powstać w Kolbuszowej. Obecnie funkcjonują tam dwa place targowe: obok stadionu przy ul. Wolskiej i w rejonie ul. Zielonej. O żadnym z nich nie można jednak powiedzieć, że jest miejscem, gdzie w sposób komfortowy można kupić jakiś produkt czy prowadzić handel. Pokazała to epidemia koronawirusa i gehenna kupców z tym związana.
Z wnioskiem o jak najszybsze wybudowanie takich nowoczesnych miejsc targowych wystąpił radny Mirosław Kaczmarczyk. Zastrzegł, że obiekty te powinny spełniać wymogi pozwalające na handel nawet w kryzysowych sytuacjach, takich jak np. koronawirus.
– Jestem przekonany, że taka inwestycja byłaby doskonałym rozwiązaniem służącym mieszkańcom – podkreślił Kaczmarczyk. – Mamy przykłady francuskich „marche”, gdzie ludzie codziennie przychodzą nie tylko po świeże produkty, ale także porozmawiać, spotkać się, wymienić uścisk dłoni. Czy budowa takiego placu wymaga wielkich pieniędzy? Moim zdaniem, wymaga odwagi. Myślę, że trzy lata wystarczyłyby na zrealizowanie tych zadań.
– Uważam, że za mało promujemy lokalnych producentów. Na naszym terenie jest naprawdę wielu ludzi, którzy tworzą wyroby różnego rodzaju – przekonywał radny. – Ja po ser jeżdżę pod Ropczyce, a po chleb do Czarnej Sędziszowskie. Przecież te produkty można byłoby sprzedawać w Kolbuszowej, w fajnym otoczeniu i przyjemnej atmosferze. Ludzie coraz bardziej doceniają lokalną żywność, i takie zielone ryneczki kwitną i przynoszą zyski.
Czy gmina zdecyduje się na budowę proponowanych przez Kaczmarczyka placów targowych? Krzysztof Wilk, przewodniczący Rady Miejskiej, nie mówi nie: – Temat ten od lat jest rozważany. Inwestycje te wymagałyby jednak ogromnych pieniędzy i dalekosiężnego planowania – zastrzegł. – Ale jak kiedyś to zaczniemy, to na pewno skończymy.
Paweł Galek



One Response to "Powstaną kolbuszowskie „marche”?"