Powtórka z historii?

Fot. arch

W sobotę Asseco Resovia zmierzy się z jedynym niepokonanym zespołem
w PlusLidze, Grupą Azoty ZAKSĄ. Zespół z Rzeszowa w ostatnich latach „wyspecjalizował” się w przerywaniu zwycięskiej passy ekipy z Kędzierzyna-Koźla.

W 2018 roku Asseco Resovia zastopowała ZAKSĘ w jej hali przerywając serię 17 wygranych, a rok później również na wyjeździe (zespół z Rzeszowa prowadził wówczas obecny trener kędzierzynian Gheorghe Creru) zatrzymała rywali na 18 zwycięstwach. W ub. sezonie z kolei zakończyła serię 19 ligowych z rzędu zwycięstw rywala (a licząc Superpuchar Polski i Ligę Mistrzów, to nawet 27). – Głęboko w to wierzę, że historia się powtórzy. Mam nadzieję, że tak się stanie i wygramy – mówi Paweł Zatorski, libero Asseco Resovii, który w barwach klubu z Kędzierzyna-Koźla grał przez siedem lat. – Na pewno wrócę w znajome miejsce. Myślę, że głównie skupiać będziemy się na spotkaniu i to nam będzie przyświecało. Główny cel to będzie mecz, a nie sentymenty. Teraz mamy serię trudnych meczów z przeciwnikami klasowymi i liczymy się z tym, że będą to ciężkie spotkania. Myślę, że na takie się właśnie czeka i na takie się nastawiamy. Mam nadzieję, że tych gorszych chwil które mieliśmy w konfrontacji z Jastrzębiem będzie w kolejnych spotkaniach jak najmniej – stwierdza Zatorski. Z ekipy z Kędzierzyna-Koźla po ub. sezonie do Rzeszowa trafił też Jakub Kochanowski. – Apetyt mam na pewno bardzo duży w tym sezonie na zdobywanie trofeów, medali i wygrywanie meczów. Teraz przed nami miesięczny maraton z topowymi zespołami, który może nam pokazać, w którym miejscu się znajdujemy i nad czym jeszcze musimy pracować. Ostatni mecz z Jastrzębiem pokazał, że jesteśmy w stanie grać dobrze, a musimy poprawić ciągłość gry i musimy zachowywać zimną głowę. Mam nadzieję, że jeśli to poprawimy, to uda nam się przywieźć z Kędzierzyna-Koźla punkty, najlepiej trzy – stwierdza środkowy Asseco Resovii. W barwach ZAKSY (2015-2019) sukcesy święcił też Sam Deroo, zdobywając m.in. trzy mistrzowskie tytuły, czy dwa Puchary Polski. Belgijski przyjmujący mimo ważnego kontraktu z klubem z Kędzierzyna-Koźla na sezon 2019 – 2020 rozwiązał go przenosząc się do Dynama Moskwa. Teraz po dwóch latach przerwy wrócił do Polski. – Moim zdaniem, od tego czasu PlusLiga jeszcze się wzmocniła – mówi Deroo. – W tym sezonie wiele zespołów jest silniejszych niż wcześniej, a do Polski przyjechało kilku bardzo dobrych zagranicznych graczy. Poziom jest jeszcze bardziej wyrównany i ogólnie wyższy niż kilka lat temu. To jest jedna z ciekawszych lig w Europie, która w tym sezonie może być ogólnie najlepsza od lat. Moim zdaniem jest przynajmniej 5 – 6 bardzo mocnych zespołów, które mogą bić się o mistrzostwo Polski i są między nimi niewielkie różnice, jeśli chodzi o potencjał. Również pozostałe drużyny mają ciekawe składy i w każdym meczu trzeba będzie uważać, żeby się nie potknąć tylko mocno walczyć o zwycięstwo. Na pewno Asseco Resovia ma wysokie ambicje. Oczywistym celem tego zespołu jest walka o medale. Mamy taką jakość w zespole, żeby myśleć o wysokich celach. Musimy tylko mocno pracować jako drużyna i wtedy dużo rzeczy będzie możliwych. Na pewno mamy team z ogromnym potencjałem. Zespół ma jednak na tyle jakości pod względem indywidualnych możliwości zawodników, że każdy z nas liczy na dobre wyniki. W trakcie sezonu powinniśmy rosnąć w siłę jako drużyna. Jeśli wszystko dobrze się poukłada i będziemy grali na miarę naszych możliwości, to możemy z powodzeniem walczyć o mistrzostwo Polski – zapowiada belgijski przyjmujący Asseco Resovii, która chce znowu wskoczyć na szczyt, a ostatni medal Plusligi zdobyła w 2016 roku. – Podejdźmy do tego spokojnie i róbmy krok po kroku to co trzeba, żeby bić się znów o medale
– stwierdza Deroo. – Najpierw oczywiście koncentrujemy się na tym, żeby możliwie jak najszybciej zgrać się ze sobą i wypracować pewne automatyzmy w grze. Oczywiście myśląc o najwyższych celach zawsze pojawia się presja i to jest normalne. Osobiście również nie wyobrażam sobie, żebyśmy mając taki zespół nie liczyli na grę o medale i byli usatysfakcjonowani jakimkolwiek wynikiem poza podium. Jestem taką osobą, która w pierwszej kolejności sama na siebie nakłada presję i chce walczyć o najwyższe cele. Przyjechałem do Rzeszowa po to, żeby bić się z zespołem Asseco Resovii o mistrzostwo Polski i nie będę zadowolony, jeśli nie uda się tego zrealizować – uważa Belg, którego zespół w ub. kolejce oblał pierwszy test, jakim była konfrontacja z mistrzem Polski. Teraz przed zespołem Alberto Giulianiego kolejne wyzwania, bo po meczu w Kędzierzynie-Koźlu zagra z Projektem Warszawa i PGE Skrą Bełchatów. – Kiedy gra się z mocnymi zespołami, to dostrzega się właśnie te największe mankamenty i jest okazja do tego, żeby robić postępy i poprawiać swoją grę – mówi włoski szkoleniowiec Asseco Resovii i dodaje: – To jest dla nas wszystkich radosny i wyjątkowy moment, żeby grać takie mecze. Na pewno nie zabraknie w nich koncentracji i waleczności z naszej strony. Zrobimy wszystko, żeby poprawiać swoją grę. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni, kiedy przegrywamy 0-3, jak miało to miejsce z Jastrzębiem, ale nie możemy o tym za dużo myśleć, tylko musimy już koncentrować się na kolejnym meczu, żeby pokazać się w nim z lepszej strony i postarać się też wygrać ważne punkty. Musimy przede wszystkim poprawić współpracę na boisku i grać bardziej zespołową siatkówkę opartą na kolektywie, a nie tylko na indywidualnej jakości zawodników. Wiadomo, że w początkowej fazie sezonu musieliśmy trochę więcej pracować nad przygotowaniem motorycznym graczy, ale teraz jest ten moment, kiedy musimy dążyć do poprawy gry naszego zespołu jako całości, tak, abyśmy lepiej funkcjonowali na boisku – stwierdza Giuliani. Kędzierzynianie w PlusLidze mają za sobą pięć zwycięskich meczów, z czego ostatnie dwa z Projektem Warszawa i PGE Skrą Bełchatów wygrywali po 3-2.

GRUPA AZOTY ZAKSA
– ASSECO RESOVIA,
sobota, godz. 14.45
(transmisja Polsat Sport).

Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.