Wydawało się, że czasy wyborów, w których najważniejsze jest to, kto liczy głosy, już dawno minęły. Niestety, okazuje się, że i dzisiaj wyniki wyborów nie muszą być wiarygodne, żeby były ważne. Państwowa Komisja Wyborcza liczy głosy już 4 dzień, a niemal co chwilę pojawiają się nowe doniesienia o niespodziewanych zmianach wcześniej podawanych wyników, w które naprawdę trudno uwierzyć, jak i kompromitacje systemu komputerowego, który zlicza, a raczej miał zliczać oddane głosy.
Przewodniczący licznych miejskich i wojewódzkich komisji wciąż skarżą się na brak dostępu do systemu, a w wielu miejscach, jak choćby na Śląsku, zarządzono ręczne liczenie głosów. Niemal w tym samym czasie, gdy PKW próbuje uspokajać, że nie ma możliwości zmanipulowania wyborów, okazało się, że nowym prezydentem Szczecina został Krzysztof Woźniak, którego jednak w ogóle nie było na karcie do głosowania! Woźniak, co prawda, wygrał niedzielne wybory, ale nie na prezydenta w Szczecinie, tylko na wójta w dużo mniejszym Zadzimie. Niestety, nikt nie wie, a zwłaszcza sama PKW, ile ten tragikomiczny serial jeszcze potrwa…
A politolodzy i socjolodzy już urywają sobie głowy jak wytłumaczyć ludziom wyniki do sejmiku w województwie świętokrzyskim. Tam, według sondaży exit pools, które niemal wszędzie się potwierdzają, wybory wygrał PiS z prawie 34-procentowym poparciem, ale po dwóch dniach liczenia głosów okazuje się, że niemal co drugi wyborca głosował na PSL, a na PiS o 10 proc. mniej. Słaby sondaż? Jak to się zatem stało, że sondaże dotyczące prezydentów w dużych miastach się potwierdziły, a po przeliczeniu 80 procent głosów do sejmików, gdzie przedwyborcze sondaże pokazywały zwycięstwa Platformy i PiS-u, aż w 10 województwach wygrywają „ludowcy”? A jak wytłumaczyć fakt, że w Wejherowie na Pomorzu nieważnych było aż 40 proc. a w Malborku 25 proc. oddanych głosów? Czy do wyborów poszli tam najgłupsi, którzy nie potrafią postawić znaku X na liście?
Na te, a także na wiele innych pytań, PKW będzie musiała szybko i logicznie odpowiedzieć. Inaczej te niedzielne wybory, w których frekwencja była najwyższa ze wszystkich dotychczasowych wyborów samorządowych (47,4 proc.), mogą zostać zapamiętane jako sfałszowane.
Arkadiusz Rogowski



10 Responses to "Powtórzyć wybory czy uwierzyć?"