
RZESZÓW. Problem wyrzucania zwierząt nasila się szczególnie podczas wakacji.
– Ludzie potrafią być potworami. Ostatnio dostaliśmy wezwanie do psa, którego ktoś uwiązał w lesie do drzewa. Pies był wygłodzony i zupełnie zdezorientowany. Cierpiał. Widać było, że jest tam już od wielu dni. Nie można było nawet się do niego zbliżyć – mówi Danuta Darul z Centrum Szkolenia Psów „Natura Wilka”.
– Ludzie wyrzucają owczarki niemieckie, labradory, a ostatnio byliśmy też odłowić bigla, którego ktoś bez serca wyrzucił na ulicę. Pies był zdezorientowany i wygłodzony. Nie wiem, jak można być takim potworem, żeby swojego ulubieńca pozbyć się, bo są wakacje – mówi Danuta Darul, podczas gdy jej mąż Stefano Alacqua wyciąga z samochodu narzędzia do łapania psów. Właśnie będzie wraz z mężem odławiać młodego jamnika.
– Zadzwoniłam do schroniska, bo piesek już od dwóch dni siedzi w upale i kolejnego dnia nie przeżyje. Albo zginie od upałów, albo zagryzą go dzikie zwierzęta, których tutaj nie brakuje – mówi przejęta pani Daria ze Straszydla, która karmiła zagubionego jamnika i dawała mu wody przez ostatnie dwa dni. – Sama bym go wzięła, ale mam już psy, a ten jamnik najpewniej czeka na swojego pana, który być może go tutaj porzucił. Nigdzie nie odchodzi, tylko siedzi przy drodze smutny, a jak do niego podchodzę, to szczeka wystraszony.
Ludzie jak potwory
– Problem porzucania czworonogów jest dla nas najbardziej widoczny w sierpniu – mówi Halina Derwisz ze schroniska „Kundelek”. Dziś przywieziono do nas psa zaplątanego w sidła. Ma na grzbiecie wytartą skórę. Gdyby go nie znaleźli ludzie, zdechłby z pragnienia – mówi Halina Derwisz. – Każdego dnia napływają do nas zgłoszenia o takich przypadkach. Dwa tygodnie temu zgłosiliśmy do prokuratury w Sanoku przypadek bestialskiego zabicia dwóch psów przez właściciela. Niektórzy ludzie nie mają serca – mówi pani Halina.

Od stycznia 2012 r. obowiązują ostrzejsze kary za znęcanie się nad zwierzętami, a porzucenie to jedna z form znęcania. Grozi za to do 2 lat więzienia. W przypadku znęcania się ze szczególnym okrucieństwem sprawcy grozi do trzech lat więzienia.
Znaleziona zguba
Obowiązek udzielenia pomocy zagubionemu zwierzakowi leży po stronie gminy, w której odłowiono zwierzę, jednak wiele gmin nie ma podpisanych umów na takie usługi. Ostatnio weszły nowe przepisy regulujące warunki trzymania zwierząt w schroniskach. Było to potrzebne, bo pojawiły się nadużycia.
– Był przypadek firmy z Łodzi odławiającej psy, która pobierała od gminy pieniądze, ale nie było kontroli nad tym, co się dzieje z takimi psami. Potem w jej pobliżu znaleziono setki martwych zwierząt – mówi pani Danuta z Centrum Szkolenia Psów „Natura Wilka”. – To jest nie do przyjęcia – kończy. W międzyczasie jej mąż Stefano Alacqua w rękawiczce zapobiegającej ugryzieniu, z przynętą w jednej i smyczą w drugiej ręce łapie za obrożę zagubionego jamnika, po czym umieszcza go w specjalnie przygotowanej klatce w samochodzie. Jamnik miał dużo szczęścia, kilka godzin później do schroniska zgłosił się właściciel jamnika i odebrał zgubę. – Pouczyliśmy właściciela, jak powinien zadbać o swojego pupila – kończy pani Danuta.
Marcin Żminkowski



4 Responses to "Pozbyć się czteronożnego przyjaciela"