
PODKARPACIE. PiS szykuje się do ostatecznej rozprawy z reliktami komuny.
Senatorowie PiS mają gotowy projekt ustawy dekomunizującej nazwy ulic, placów i innych obiektów przestrzeni publicznej. To już kolejne podejście do wymazania z naszego otoczenia osób i wydarzeń kojarzonych z minionym systemem totalitarnym. W całej Polsce przyjdzie zmienić co najmniej 1,5 tys. tabliczek z nazwami ulic. Na Podkarpaciu zostało ich już niewiele, ale samorządy i tak będą musiały raz jeszcze wniknąć w życiorysy patronów ulic i placów.
Instytutowi Pamięci Narodowej nie udało się nakłonić wszystkich samorządów do zmiany nazw ulic, więc środowiska prawicowe starają się to załatwić mocą ustawy. Próby wprowadzenia takiej pod obrady parlamentu trwają już blisko 10 lat. Tym jednak razem PiS nie odpuści.
Zamieszkać przy ul. Hanny Szapiro
Z patronami nawiązującymi do PRL czy ogólnie komunizmu będą musiały rozprawić się samorządy. Dane im będą na to dwa lata. Jeżeli po tym czasie gdzieś na tabliczce zostanie Świerczewski czy 22 Lipca, nazwy te odgórnie wymaże wojewoda. Radnym gminnym pozostawi wybór nowego patrona. Na pomysł PiS już zareagował Związek Powiatów Polskich. Powiaty nie są przeciw dekomunizacji nazw, ale obawiają się kosztów. To oficjalnie przez koszty operacji projekt ustawy przepadł w poprzedniej kadencji. Wówczas rząd PO-PSL wyliczył, że zmiana nazw będzie kosztować kilkanaście mln zł i od procedowania odstąpił. Obecne wyliczenia opiewają na kwoty kilka razy mniejsze i wszystkie koszty weźmie na siebie państwo.
W latach 2007-09 Janusz Kurtyka, ówczesny prezes IPN rozsyłał do samorządów pisma informujące, że na ich terenie są nazwy odwołujące się do komunistycznej symboliki. Z tamtych opracowań, a nic w międzyczasie się nie zmieniło, wiadomo, że Karol Świerczewski ma 55 ulic w kraju, a Janek Krasicki 18. Obaj ponuracy występują i u nas, choć Podkarpacie jest prawie na szarym końcu listy reliktów po komunie. Ten, „co się kulom nie kłaniał”, a od bagnetu zginął, patronuje jeszcze ulicom w Dynowie i Dubiecku. Janek Krasicki o niezwykle zakłamanym i paskudnym życiorysie, został jeszcze w Baranowie Sand., Dubiecku i Stalowej Woli. W Nisku jest ul. Małgorzaty Fornalskiej, a w Radymnie ul. Hanki Sawickiej (właściwie Hanny Szapiro). W Dębicy z ul. Ofiar Katynia krzyżuje się… ul. Gwardii Ludowej. W Tarnobrzegu ciągle można zamieszkać przy ul. 1 Maja. Nie wiadomo też, co Mielec zrobi z Kasprzakiem. Był ideowcem i zmarł na długo przed PRL, ale jego życiorys posłużył za opokę minionemu systemowi.
Wyrzucić Janka, wprowadzić Ignacego
Sporo jest jeszcze u nas nazw nawiązujących do dat „wyzwolenia” przez Armię Czerwoną. Chociażby w Stalowej Woli jest ul. 1 Sierpnia. Wcale nie nawiązuje ona do daty wybuchu Powstania Warszawskiego, a upamiętnia właśnie wkroczenie do miasta czerwonoarmistów. W takiej sytuacji, bez czekania na ustawę i bez kosztów, najlepiej będzie zmienić genealogię nazwy. Podobnie samorządowcy radzą zrobić z Krasickim. Wystarczy zmienić imię na Ignacy. W ten sposób zniknie komunistyczny bojówkarz, a pojawi się zacny bajkopisarz. Może to nieeleganckie, ale praktyczne.
Jerzy Mielniczuk



10 Responses to "Pożegnanie z Krasickim i Świerczewskim"