Pozostali w grze o awans

Robert Lewandowski zdobył w 54. minucie wyrównującą bramkę dla biało-czerwonych. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

– Uwierzyliśmy, że determinacją można dużo zdziałać – mówił po meczu z Hiszpanią Robert Lewandowski, który
w 54. minucie, zdobył wyrównującą bramkę dla biało-czerwonych. W pierwszej połowie prowadzenie Hiszpanii dał Alvaro Morata. Takie rozstrzygnięcie oznacza, że biało-czerwoni mają jeszcze szansę awansować do 1/8 finału. Wszystko zależeć będzie od środowego spotkania ze Szwecją; jeśli go wygrają pozostaną w turnieju.

– Fantastyczne uczucie – strzelić bramkę, a przede wszystkim zagrać taki mecz, jak zagraliśmy. Dzisiaj ta determinacja i wola walki była od pierwszej minuty. Pomimo tej straconej bramki dalej realizowaliśmy nasze założenia i wierzyliśmy, że możemy stąd wywieźć punkty. To się udało. Stworzyliśmy kilka naprawdę niezłych sytuacji, nie pozwoliliśmy też Hiszpanom, żeby postawili kropkę nad i. Oczywiście, kreowali grę, mieli większe posiadanie piłki, ale tylko do pola karnego. W defensywie graliśmy stabilnie, dobrze to wyglądało. Wydaje mi się, że to zasłużony remis – ocenił 32-letni napastnik Bayernu Monachium, jednocześnie przyznając, że Polska miała szansę na jeszcze korzystniejszy wynik. – Niedosyt może być. Gdybyśmy wszystko idealnie zrobili, to moglibyśmy wygrać ten mecz, ale dopóki mamy zaangażowanie i wolę walki, to jeśli nawet tych umiejętności trochę zabraknie, to sprawa drugorzędna. Dzisiaj my też uwierzyliśmy w to, że determinacją możemy dużo zdziałać – skomentował Lewandowski.
– Mecz wyglądał dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy. Wydaje mi się, że z tyłu byliśmy super zorganizowani. Szkoda trochę, bo straciliśmy bardzo przypadkowo bramkę, po takim półstrzale, półwrzutce – analizował Wojciech Szczęsny i przyznał, że Polska była w stanie tego dnia wywalczyć w Sewilli komplet punktów. – Trochę niedosyt jest pomimo tego, że to Hiszpania prowadziła grę i była zespołem lepszym piłkarsko. Stworzyliśmy sobie parę sytuacji, a Hiszpanie tak naprawdę poza rzutem karnym jedną, przypadkową. Dziwnie to brzmi, ale jest niedosyt, bo można było więcej ugrać – podkreślił polski bramkarz. Największą satysfakcję sprawił mu fakt, że biało-czerwoni zagrali zespołowo. – Dzisiaj było widać to, że te punkty zdobył prawdziwy zespół. Po tym wszystkim, co się działo w ostatnich paru dniach, dzisiaj było widać to, co każdy Polak chciał widzieć, czyli prawdziwą drużynę z sercem i z dumą. Cieszę się, że mogliśmy to pokazać – powiedział.
Tymoteusz Puchacz przyznał, że Hiszpanie to prawdziwa próba dla piłkarzy występujących w obronie. – Hiszpanie to świetna drużyna z gwiazdami. Potrafią grać w piłkę, potrafią męczyć rywala w obronie i dlatego czułem się trochę samotny. Ale myślę, że ważne jest to, iż mimo że czasami byliśmy samotni, to w całości dobrze to funkcjonowało i przyniosło nam to punkt- ocenił reprezentant Polski. – Trzeba nas pochwalić jako drużynę, jako kolektyw. Jesteśmy dalej w turnieju, gramy ze Szwedami o wszystko i trzeba się z tego cieszyć. Mamy kawał drużyny i dlatego to wyglądało tak jak wyglądało. Doszły mnie takie słuchy, że nie ma u nas drużyny, więc odpowiadam, że jest drużyna i ma się dobrze – skwitował 22-letni zawodnik.
Selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa nie ukrywał satysfakcji. – Cały czas się rozwijamy. Dzisiaj zrobiliśmy kolejny duży krok. Pokazaliśmy odpowiednią mentalność, zwłaszcza w drugiej połowie, ambicję, odwagę. Szukaliśmy zwycięstwa w starciu z jedną z najlepszych drużyn świata. To sprawiło, że jestem dumny. To coś, nad czym pracowaliśmy od pierwszego dnia – przyznał trener Sousa na wideokonferencji prasowej w Sewilli. Jak zaznaczył, kluczem do takiego występu była właśnie mentalność. – To coś, do czego zachęcamy naszych graczy, aby uwierzyli. Żeby mieli odpowiednie nastawienie, ambicję, odwagę. Dzisiaj pokazali te cechy zwłaszcza w drugiej połowie. W pierwszej nasi pomocnicy byli za blisko linii obrony. Byliśmy wówczas za bardzo pasywni, brakowało czasami intensywności, presji i trochę też szybkiego przetransportowania piłki do ofensywy. W drugiej części to poprawiliśmy, ale nawet wcześniej potrafiliśmy stworzyć dwie dogodne okazje – przypomniał selekcjoner. Sousa komplementował piłkarzy. – Jesteśmy na dobrej drodze, żeby być jeszcze silniejszymi. Możemy tego dokonać, bo mamy odpowiednią jakość. I lidera takiego jak Robert Lewandowski. Dzisiaj walczył za wszystkich w wielu akcjach. Był kopany przez rywali, ale wygrywał pojedynki, świetnie współpracował z kolegami, strzelił gola, podawał. Był wszędzie. Tak samo ciężką pracę wykonał w defensywie Kamil Glik. Oczywiście każdy piłkarz był zaangażowany, również mentalnie, w ten dzisiejszy występ – podsumował Portugalczyk.
Z kolei selekcjoner reprezentacji Hiszpanii Luis Enrique przyznał, że mecz z Polską był zacięty i trudny dla jego piłkarzy. Polska broniła się bardzo dobrze i równie dobrze i szybko przechodziła do ataku, co komplikowało nam życie – mówi. – Polska wciąż może zakwalifikować się do 1/8 finału. Musi w tym celu wygrać ostatni mecz, podobnie jak my. Moim zdaniem, to nasz najsilniejszy rywal, bez żadnej wątpliwości. Przed sobotnim spotkaniem pomocnik gospodarzy Ferran Torres odgrażał się, że wraz z kolegami „pożrą” Lewandowskiego. – Ferran Torres jest młodym piłkarzem i musi się jeszcze wiele nauczyć. Trzeba mieć bardzo dużo szacunku dla wszystkich rywali, a dla Lewandowskiego jeszcze więcej – upomniał podopiecznego hiszpański selekcjoner. Nie krył jednak, że szkoda mu niewykorzystanych sytuacji, a szczególnie rzutu karnego w drugiej połowie, kiedy Gerard Moreno uderzył w słupek. – Byliśmy lepsi, ale nie wystarczyło to do pewnego zwycięstwa. Podobała mi się gra Polski, która nie stworzyła sobie wprawdzie wielu okazji, ale kilka miała, jak choćby ta Lewandowskiego zakończona golem. Szkoda tego karnego, który mieliśmy w bardzo dobrym momencie – stwierdził Luis Enrique, dodając, że miał nadzieję, że jego podopieczni bardziej zdominują to spotkanie. – Liczyłem na to, że będziemy mieli więcej sytuacji, ale na to wpłynęła także postawa rywala, który wykonał ogromną pracę. Kiedy wynik nie jest pozytywny, trzeba szczególnie uważnie przeanalizować mecz – zaznaczył. W tabeli grupy E prowadzi Szwecja z czterema punktami, druga Słowacja ma trzy, Hiszpania – dwa, a Polska – jeden. Zwycięstwo nad Słowacją da nam awans, być może z pierwszego miejsca. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale nie ma innej możliwości – trzeba wygrać – powiedział Luis Enrique.
Rozczarowania z kolei nie ukrywał Alvaro Morata. – Kolejny mecz, który nam uciekł. Mieliśmy szanse, by wygrać, ale taki jest futbol – stwierdził 28-letni napastnik i przyznał, że w obecnej sytuacji jego sobotnie trafienie nie sprawia mu zbytnio radości. – Gol się nie liczy, bo zremisowaliśmy. To, czego chciałem, to zwycięstwo – podkreślił. Bramkę tę zadedykował trenerowi Hiszpanów Luisowi Enrique. – Doceniam pewność, którą daje mi i wszystkim moim kolegom z kadry. Kiedy zdarzają się trudne momenty musisz iść dalej – zaznaczył. Zawodnik Juventusu Turyn, klubowy kolega Wojciecha Szczęsnego, zapewnił, że mimo zaledwie dwóch punktów na koncie Hiszpanie są pewni siebie. – Gdybyśmy nie byli, to mielibyśmy przechlapane. To nasza praca. Potrafimy ją wykonywać dobrze i wygrać. Musimy teraz myśleć o Słowacji i zwyciężyć – podkreślił.
Sobotni remis przedłużył szansę biało-czerwonych na awans do 1/8 finału. Aby osiągnąć ten cel, muszą w środę pokonać Szwecję w ostatniej kolejce. – Nie ma co ukrywać, że nie będziemy faworytami, ale musimy wyjść tak samo zmobilizowani jak na ten mecz. Woli walki i zaangażowania nie może nam zabraknąć. Mam nadzieję, że za parę dni będzie to widoczne na boisku – stwierdził Robert Lewandowski.

Hiszpania 1
Polska 1
(1-0)

1-0 Alvaro Morata (26.), 1:1 Robert Lewandowski (54. głową).

Hiszpania: Simon – Llorente, Laporte, Torres, Alba – Koke (68. Sarabia), Hernandez, Gonzalez – Moreno (68. Ruiz), Morata (87. Oyarzabal), Olmo (61. Torres).
Polska: Szczęsny – Bereszyński, Glik, Bednarek (85. Dawidowicz), Puchacz – Jóźwiak, Moder (85. Linetty), Klich (55. Kozłowski), Zieliński – Świderski (68. Frankowski), Lewandowski.
Sędziował: Daniele Orsato (Włochy). Żółte kartki: Torres, Hernandez oraz Klich, Jóźwiak, Moder, Lewandowski.
Widzów 12 500.

rm

One Response to "Pozostali w grze o awans"

Leave a Reply

Your email address will not be published.