Kilkakrotnie interweniowali w minioną niedzielę ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR, którzy udzielali pomocy turystom. W Bieszczadach wciąż obowiązuje drugi, umiarkowany stopień zagrożenia lawinowego.
Krótko przed godz. 10 ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR udzielali pomocy narciarce, która uległa wypadkowi na stoku w Chyrowej, półtorej godziny później interweniowali w rejonie szczytu Hon, gdzie pomocy potrzebował mężczyzna, który bieszczadzkie szlaki pokonywał na nartach skiturowych. – Mężczyzna najprawdopodobniej doznał złamania kości udowej, nasze działania polegały na przetransportowaniu go z gór do karetki pogotowia, którą został przewieziony do szpitala – relacjonuje Grzegorz Mołczan z Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
Kolejna akcja miała miejsce w Rudawce Rymanowskiej, gdzie pomocy potrzebował starszy mężczyzna, który doznał nagłego zatrzymania krążenia. Mężczyzny, mimo wysiłków ratowników, nie udało się uratować.
O 17.30 otrzymali zgłoszenie od dwóch turystów przy niebieskim szlaku na Bukowe Berdo, którzy nie byli w stanie iść dalej. – Mężczyźni, mimo, że byli odpowiednio przygotowani: mieli zapasowe ubrania, jedzenie i śpiwory, w pewnym momencie po tym, jak jednemu z nich zepsuła się rakieta śnieżna, utknęli w śniegu i nie byli w stanie kontynuować marszu – relacjonuje Grzegorz Mołczan. Ratownicy dostarczyli turystom zapasowe rakiety i sprowadzili mężczyzn z gór.
Grzegorz Mołczan, ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR, informuje, że warunki w Bieszczadach nadal są trudne. W górach zalega mokry śnieg, który utrudnia poruszanie się, a na niektórych odcinkach właściwie je uniemożliwia. W góry trzeba zabrać narty skiturowe lub rakiety śnieżne, do tego ciepłe, suche ubrania na zmianę, w tym czapkę, rękawiczki i skarpety. – Wyprawę należy wcześniej zaplanować, a trasę dopasować do naszego przygotowania fizycznego i umiejętności. Trzeba też pamiętać, że marsz w zimowych warunkach jest bardziej wyczerpujący, niż w warunkach letnich
– przypomina ratownik.
ms


