Pracownik banku postrzelony podczas napadu

Lesław S. to doskonale znany w Wielkich Oczach były leśniczy. Mężczyzna po napadzie źle się poczuł. Podczas pobytu w szpitalu był pilnowany 24 godziny na dobę. Fot. Ewa Faber
Lesław S. to doskonale znany w Wielkich Oczach były leśniczy. Mężczyzna po napadzie źle się poczuł. Podczas pobytu w szpitalu był pilnowany 24 godziny na dobę. Fot. Ewa Faber

LUBACZÓW, WIELKIE OCZY. O krok od tragedii.

Sceny jak z filmu akcji rozegrały się w miniony piątek (14 marca) w Wielkich Oczach. Około południa do tamtejszego oddziału banku wtargnął zamaskowany sprawca z bronią w ręku. Na odmowę wydania pieniędzy zareagował w najgorszy z możliwych sposobów – pociągnął za spust. Kula dosięgła jednego z czterech przebywających w pomieszczeniu pracowników. Ich czynny opór zmusił postawnego bandziora do ucieczki, która zakończyła się parę chwil później. Przybyły na miejsce policjant zatrzymał go przy pomocy świadków. Sprawca napadu przebywa obecnie w lubaczowskim szpitalu, gdzie został przewieziony z powodu złego samopoczucia. Po przeprowadzeniu szeregu badań usłyszy zarzuty. Za napad z bronią w ręku grozi mu kara do 12 lat więzienia.

Do napadu na bank doszło tuż przed południem 14 marca. W oddziale przebywało czterech pracowników, w tym kierowniczka. Zamaskowany, wysoki mężczyzna z pistoletem w ręce, grożąc wszystkim śmiercią zażądał pieniędzy. Niespodziewanie napastnik spotkał się z odmową. Kasjer bowiem był nieugięty i gotówki nie wydał. – Doszło do szamotaniny z pracownikami placówki. Wówczas napastnik postrzelił zatrudnionego w banku mężczyznę w ramię – podaje komisarz Paweł Międlar, rzecznik Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Policji. – Słyszałam, że wycelował w kierowniczkę, ale jej brat ją uratował i wziął kulkę na siebie – mówi jedna z mieszkanek Wielkich Oczu. Na szczęście, 60-latek oddał tylko jeden strzał. Postrzelony przez niego pracownik jednak nadal stawiał opór. Napastnik znalazł się w pułapce, bo cichy alarm uruchomiony przez pracowników banku zablokował drzwi wyjściowe. W końcu byłemu leśniczemu udało się uciec przez okno.

– Przed bankiem był już policjant z Rewiru Dzielnicowych w Wielkich Oczach, zaalarmowany przez dyżurnego lubaczowskiej komendy o napadzie. Podczas pościgu uciekinier kierował broń w stronę policjanta, w odpowiedzi funkcjonariusz zagroził, że będzie strzelał – relacjonuje  komisarz Paweł Międlar. 60-latek próbował uciec radiowozem, do czego nie dopuścił policjant i świadkowie zajścia.

– Znaleźliśmy się tam przypadkowo. Szliśmy z ojcem do apteki koło banku, kiedy usłyszeliśmy krzyk kobiety wołającej pomocy. Z początku barykadowaliśmy drzwi, żeby nie wyszedł na zewnątrz, potem on wyskoczył zza budynku z bronią. Chcieliśmy zatrzymać go do przyjazdu policjantów. Kiedy zobaczyliśmy dzielnicowego, wycofaliśmy się. Mężczyzna z bronią próbował uciec radiowozem, ale go z niego wyciągnęliśmy. Było nas czterech: policjant, postrzelony pracownik banku, ojciec i ja – wspomina świadek napadu. Pan Marek i jego ojciec bez wahania rzucili się na pomoc stróżowi prawa, nie zważając na niebezpieczeństwo, jakie może im grozić od strony uzbrojonego napastnika, który już raz przekroczył granicę strzelając do człowieka. – Wtedy o tym się nie myślało. Dzisiaj się troszkę inaczej myśli, ale pewnie zrobiłbym to samo – przyznaje świadek napadu, nie ukrywając jednocześnie szoku, jaki wywołał widok znajomego człowieka mierzącego do niego z broni.

Szok i niedowierzanie, sprawca jest jednym z nich
Wielkie Oczy to licząca około tysiąca mieszkańców miejscowość położona w powiecie lubaczowskim. Od piątkowego południa we wsi huczy od plotek. Każdy mówi tylko o napadzie na bank, którego dopuścił się ich sąsiad lub znajomy. Sprawca jest bowiem doskonale znany pracownikom banku, bo jest mieszkańcem tej miejscowości. Były leśniczy we wsi do tej pory był bardzo poważany. Jako jeden z lepiej usytuowanych ludzi w Wielkich Oczach, do tego były leśniczy, zdążył sobie zdobyć poważanie wśród mieszkańców nie tylko swojej, ale i sąsiednich wsi. Były leśniczy nie ma jednak czystego konta, nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że był wcześniej notowany za kłusownictwo, a broń posiadł nielegalnie. Mieszkańcy Wielkich Oczu doznali szoku, gdy dowiedzieli się, że ktoś taki, jak Lesław S. napad na bank

– On tam różne przekręty robił, ale tego się po nim nie spodziewałam. Znam takich, których można o to posądzić, ale nie jego. Czyn, którego dopuścił się Lesław S. tym bardziej dziwi, bo mężczyzna należy do zamożniejszych ludzi we wsi. Proszę popatrzeć, jaki dom mają i iloma samochodami jeżdżą. To są pany, nie to co my. Przecież on ma też jakieś domki do wynajęcia, więc pieniędzy to chyba im nie brakuje. A może kasa się skończyła? – zastanawia się mieszkanka Wielkich Oczu, która podobnie jak jej poprzednicy, chce zachować anonimowość.

Ewa Faber

4 Responses to "Pracownik banku postrzelony podczas napadu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.