
PODKARPACIE. Rząd nieznacznie obniży rachunki najbiedniejszym, za to wszyscy zapłacą kolosalne rachunki.
Rząd pracuje obecnie nad dopłatami do rachunków za energię elektryczną dla najbiedniejszych rodzin. Tylnymi drzwiami za tym projektem zostanie przepchnięte uwolnienie cen prądu. Na dopłatach skorzysta około 2 mln Polaków, pozostałe 36 milionów z nas zapłaci za to rachunki wyższe nawet o 40 procent! Najbiedniejsi zapłacą natomiast nawet pomimo rządowej pomocy o 20 procent więcej niż dziś.
W tej chwili, już na etapie prac sejmowych, jest projekt dopłat do rachunków za energię elektryczną. Takie dopłaty objęłyby około 400 tys. rodzin (około 2 mln Polaków). W ramach tych dopłat najbiedniejsi płaciliby za prąd rocznie od 70 zł do 125 zł mniej.
Warunkiem jednak byłoby zmieszczenie się w dość wyśrubowanych limitach zużycia oraz zarobki nie przekraczające dochodu 1038 zł brutto na osobę.
Dziennik “Fakt” obliczył, że rodzina 2 – 4-osobowa, jeśli zużywa rocznie 1250 kWh, to płaci rachunek 780 zł. Państwo dołoży jej 105 zł dodatku. Warunkiem jest jednak, że taka rodzina nie zużyje więcej niż 1250 kWh. Przy większym zużyciu rachunek trzeba będzie pokryć samemu.
Ochrona szczególnie wrażliwych odbiorców energii to jeden z podstawowych warunków do uwolnienia cen prądu dla gospodarstw domowych. Jeśli więc Sejm przyjmie ustawę o dopłatach, otworzy tym samym na oścież drzwi do uwolnienia cen prądu.
Przypomnijmy, że obecnie ceny energii dla gospodarstw domowych ustalane są za zgodą Urzędu Regulacji Energetyki, który temperuje zapędy sprzedawców prądu do podwyższenia rachunków. Do 2008 roku ceny prądu dla przedsiębiorstw były ustalane w ten sam sposób. Jednak w 2008 r. uwolniono ceny energii elektrycznej dla firm. Wtedy rachunki dla przedsiębiorstw podskoczyły natychmiast o 40 procent!
Skoro dostawcy energii po uwolnieniu cen tak bezpardonowo potraktowali przedsiębiorstwa, to nie powinniśmy się łudzić, że inaczej postąpią wobec zwykłych ludzi. Kiedy tylko rynek zostanie uwolniony, na pewno będziemy za prąd płacić znacznie więcej. Rachunki mogą dodatkowo wzrosnąć, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Polska energetyka wymaga ogromnych nakładów na budowę nowych elektrowni oraz modernizacje linii przesyłowych. Pieniędzy na inwestycje najłatwiej będzie poszukać w kieszeni zwykłych ludzi, których przed podwyżkami nie będzie już mógł obronić, jak dotychczas, Urząd Regulacji Energetyki.
***
– Manewr rządu to populistyczna zagrywka. Pod pozorem dodatków dla najbiedniejszych zostaną wprowadzone podwyżki dla wszystkich. Jeśli rynek energii zostanie całkowicie uwolniony, wzrosną też rachunki dla najuboższych. Co z tego, że rząd dopłaci 4-osobowej rodzinie 1,05 zł do rachunków, skoro pomimo dopłaty taka rodzina po uwolnieniu cen i tak zapłaci za energię rocznie o 200 zł więcej?
Szkoda, że rząd wprowadzając prospołeczne ustawy, nie mówi co tak naprawdę ma na celu. Bo planowana jałmużna dla najbiedniejszych będzie tak naprawdę otwarciem drzwi do horrendalnych podwyżek, które dotkną wszystkich, także najbiedniejszych. Niewielki dodatek nie pokryje skoku ceny prądu, jaki grozi nam po uwolnieniu rynku energii elektrycznej.
Artur Getler



8 Responses to "Prąd może horrendalnie zdrożeć – nawet o 40 procent"