
STALOWA WOLA. Największej inwestycji energetycznej na Podkarpaciu nie grożą już przenosiny do stolicy. Do finiszu jest jednak daleko i sporo może się w tym czasie zmienić.
PGNiG, Elektrociepłownia Stalowa Wola (ECSW) oraz Tauron Polska Energia podpisały porozumienie ustalające nowe warunki budowy w Stalowej Woli bloku gazowo-parowego. To znaczy, że jego budowa zostanie dokończona. Partnerzy projektu twierdzą, że blok powinien ruszyć w 2019 r. W przyszłym roku ma być wyłoniony wykonawca, który dokończy budowę jednej z największych inwestycji energetycznych w kraju.
Nowy blok miał zastąpić jeszcze przedwojenną elektrownię węglową w Stalowej Woli. Budują go Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz Tauron. Blok miał przekształcać gaz w energię od roku, a elektrownia węglowa miała być wygaszana w roku przyszłym. Plany nie wytrzymały konfrontacji z rzeczywistością.
Finansowanie inwestycji na nowych zasadach
Fatalnym posunięciem inwestorów okazało się wprowadzenie na plac budowy hiszpańskiej firmy Abener Energia. Iberyjczycy od samego początku nie radzili sobie z zadaniem. Gdy kolejne terminy nie były dotrzymywane, a wykonawca domagał się podwyższenia kontraktu, inwestorzy zerwali umowę z Hiszpanami. Było to pod koniec ub. roku, czyli już po zmianie władzy w Polsce. Budowa została ukończona w ok. 85 proc. Po zatrzymaniu inwestycji pojawiły się pomysły, by główne urządzenia z EC Stalowa Wola przenieść do Warszawy, gdzie budowana jest identyczna elektrociepłownia. Na szczęście do tego nie doszło. Teraz już wiadomo, że inwestycja nad Sanem zostanie dokończona.
Gdy na budowie trwała inwentaryzacja, inwestorzy rozmawiali z trzema bankami użyczającymi pieniędzy. To niemała kwota, bo pierwotnie mówiło się o koszcie 1,6 mld zł, a teraz na pewno będzie to więcej. Banki poszły na ugodę i na razie nie będą stawiać udzielonych ECSW kredytów w stan natychmiastowej wymagalności. Zmienione zostały również umowy gazowa i sprzedaży energii. Projekt został więc dostosowany do rzeczywistości, ale nadal obarczony jest dużym ryzykiem. O ile powstawaniu ECSW towarzyszyła euforia, teraz fachowcy zgodnie twierdzą, że inwestycja jest za duża w stosunku do potrzeb lokalnego rynku. Nigdy nie uda się jej sprzedać całej wyprodukowanej energii cieplnej.
Hiszpanie nie odpuszczają
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Abener Energia nie pogodził się z naliczonymi karami za opóźnienia i walczy o swoje na drodze prawnej. Hiszpanie wynajęli grupę polskich prawników, którzy od kilku miesięcy obradują w Stalowej Woli. Walka idzie o niemałe pieniądze, bo naliczona wykonawcy kara to 10 proc. wartości kontraktu, czyli grubo ponad 100 mln zł.
Jerzy Mielniczuk



One Response to "Prąd z gazu jednak popłynie"