
„Nasze prawa, to nasz wybór”, „Wolność, równość, legalna aborcja” – krzyczeli uczestnicy protestu w obronie praw kobiet, który odbył się w ich święto. Organizatorzy mówili o tym, jak powoli odbierano im prawa, braku pań w samorządach, a także potrzebie finansowania procedury in vitro. W trakcie wydarzenia głos zabrały też najmłodsze uczestniczki. – Mimo, że jestem jeszcze dzieckiem, mam 10 lat, chcę walczyć o nasze przyszłe życie – podkreśliła jedna
z dziewczynek.
Protestujący zebrali się pod pomnikiem Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie. Agnieszka Itner, organizatorka protestu, członkini Partii Razem, najpierw nawiązała do historii. – Tak jak w 1918 r. dostałyśmy prawa wyborcze, tak po 1989 niestety te prawa są nam odbierane – stwierdziła kandydatka na prezydenta Rzeszowa. – W latach 50. uchwalono prawo do legalnej aborcji. To kobieta decydowała, czy ma trudną sytuację rodzinną i czy chce kontynuować ciążę. Po 1989 r. prawa kobiet zostały zamiecione pod dywan za to, że powstał konkordat, za to, że weszła religia do szkół. Zaczyna się robić państwo wyznaniowe, a już Konstytucja mówi o tym, że żyjemy w państwie, które jest wolne. Rodzimy się jako wolni ludzie! – mówiła Agnieszka Itner.
Przypomniała, że w marcu 2018 r. odbyła się pierwsza rzeszowska Manifa. Tak jak wtedy, kobiety nadal walczą o równe prawa.
Chwilę później policja zaczęła nawoływać zebranych do rozejścia się, jednak komunikaty mundurowych zignorowano.
– Mamy wolność zgromadzeń
– stwierdził Dariusz Bobak z Obywateli RP. Zwrócił się do funkcjonariuszów: – Nie bądźcie milicjantami, tylko policją. Macie służyć obywatelkom i obywatelom, a nie opresyjnej władzy, której celem jest gnębienie obywateli, przede wszystkim kobiet.
Protestujący przeszli na Rynek, gdzie naprzeciw rzeszowskiego ratusza padły słowa o samorządzie, w którym brakuje pań. – Aktualnie Rada Miasta liczy 28 osób, z czego 7 to kobiety. To jest wstyd i hańba! To tylko 25 proc. Powinno być więcej kobiet, bo kobiety mają inne myślenie. Wtedy będzie cała demokracja, kiedy kobiety i mężczyźni będą rządzić po równo – nie ma wątpliwości Agnieszka Itner. – Do tej pory w Rzeszowie nie było ani jednej prezydentki, wiceprezydentki, czy przewodniczącej Rady Miasta. Gdzie są kobiety w Rzeszowie? Nie ma ich?
– pytała z oburzeniem kandydatka na szefa stolicy regionu.
Głos najmłodszych
W trakcie wydarzenia odbywała się także zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy legalizującej aborcję oraz pod petycjami i inicjatywami uchwałodawczymi m.in. w sprawie dofinansowania procedury in vitro.
– Ile rodzin boryka się z tym, że nie może mieć dzieci? Platforma Obywatelska wyskakuje z projektem, że każda kobieta, która chce mieć aborcje powinno mieć psychologa. To właśnie każda rodzina, która nie może mieć dziecka powinna mieć psychologa i dopłatę do in vitro. Tego oczekujemy od władz miasta – podkreśliła organizatorka protestu. Zaapelowała również o edukację seksualną opartą na zasadach naukowych, a nie tylko wierze w Boga. – Nas wychowano (red. w przekonaniu), że dzieci znajduje się w kapuście. Nasze dzieci już w to nie uwierzą. Seks to nie grzech, ciąża nie kara – skwitowała Itner.
Wybrzmiał też głos najmłodszych. – Mimo że jestem jeszcze dzieckiem, mam 10 lat, chcę walczyć o nasze przyszłe życie. Kobiety nie powinny być traktowane jak popychadła, a mężczyźni nie są „portfelami” – przekonywała dziewczynka. W samorządzie trzeba kobiet. Próbujcie i się nie poddawajcie – apelowała.
Kolejna uczestniczka na protest przyszła z tatą i siostrą. Podeszła do mikrofonu, bo miała dla dorosłych ważny przekaz.
– Jeśli dziecko nie chce się do kogoś przytulić, trzeba je uczyć, że może się nie zgodzić. To, że ktoś jest dorosły, nie znaczy, że nie można mu powiedzieć „nie”
– podkreśliła.
Kobieta to nie paprotka
Dariusz Bobak przypomniał, że mimo iż niektórzy uważają Dzień Kobiet za relikt PRL, tak naprawdę ma rodowód w buncie kobiet. – To święto jest wynikiem walki o ich prawa
– wyjaśnił. Życzył im, by nie były traktowane przez facetów jak paprotki, które są tylko ozdobą urzędów, czy innych miejsc pracy. – Życzę wam pełnego uprawnienia: ekonomicznego, społecznego i także reprodukcyjnego – wymieniał Bobak. – Nie ma większego prawa niż prawo do kontroli nad własnym ciałem.
wk



23 Responses to "„Prawa kobiet zamieciono pod dywan”"