Prawdopodobna przyczyna rozpadu małżeństwa Melindy i Billa Gatesów

Jak orzekł właśnie Trybunał Sprawiedliwości UE, „Zasada pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej wymaga, by sąd krajowy odstąpił od stosowania krajowych przepisów niezgodnych z prawem unijnym niezależnie od tego, czy są one rangi ustawowej, czy konstytucyjnej”. Wyrok odnosi się wprawdzie do pytań prejudycjalnych zadanych przez sąd rumuński, ale nasze wiewiórki donoszą, że pani Julia P. dostała nagłych boleści: nie zdążyła z uznaniem polskiej konstytucji za najważniejszą w świecie. Czekałem na to orzeczenie.
Oczywiście, motłoch już się zapienił. Najdelikatniejsza enuncjacja idioty w związku z tą wiadomością brzmi „no to uciekajmy z tego eurokołchozu”. Coś tam NARUT także wydala z siebie o judeopolonii i takie tam. Normalka.
Odnotowuję awarię Bełchatowa, która wczoraj byłaby pozbawiła energii jedną piątą Polski, gdybyśmy nie wchodzili w system energetyczny Europy, który nas momentalnie wspomógł. Przyczyną bezpośrednią była ponoć awaria rozdzielni; jedynej istniejącej, choć elementarna logika wymaga, by coś takiego było co najmniej zabezpieczone istnieniem drugiej awaryjnej. No, ale to za drogo.
O tej awarii trochę mówią od wczoraj media, ale o dwóch innych, bardzo groźnych i zastanawiających – jakoś szybko się zrobiło cicho. Najpierw runął system informatyczny szybkiej pomocy medycznej i dyspozytorzy stracili kontakt z karetkami i lekarzami; następnego dnia przestał działać system wydawania recept. Nie boli mnie z tego powodu głowa tylko dlatego, że nie jestem szefem ABW; nic jednak nie wiadomo, by i jego zabolała – a powinna.
Być może system runął, bo padły jakieś (może też z oszczędności nie zduplikowane) serwery i poszło łańcuszkiem; ale być może ktoś nieuprawniony zaczął w nim grzebać, a to już powinno wywołać alarm odpowiednich służb. Może i wywołało; jak wiadomo te służby niechętnie opowiadają o swoich poczynaniach. W każdym razie w mojej mózgownicy czerwone światełko zaczęło gwałtownie migotać.
Skoro zaś jesteśmy przy szeroko rozumianej informatyce: to lekko chichocząc – poplotkuję. Otóż prawdopodobną przyczyną rozpadu małżeństwa Melindy i Billa Gatesów jest – zgodnie z moją znajomością życia – nie żadne nieporozumienie ideowo-programowe, ale to, że wyszedł na jaw romans Billa sprzed lat z młodą pracownicą Microsoftu; a także jego podejrzanie bliska znajomość ze słynnym Epsteinem, znanym z organizowania różnych uciech cielesnych dla zamożnych celebrytów. Podobno z tej właśnie przyczyny Microsoft zaprzestał jakiś czas temu wszelkiej współpracy z Gatesem – chcieli uchronić firmę przed ewentualnym skandalem. Ale jeśli skandal rzeczywiście wybuchnie (a chyba się właśnie zaczął), to im nic nie pomoże. Już słyszę gwizd, z jakim spadają ceny akcji…
Z drugiej strony milczenie świadków w wielu sprawach okazywało się wyłącznie kwestią wypłaconej sumy. Jak ktoś dysponuje kapitałem porównywalnym z rocznym budżetem niektórych państw, to mu pewno łatwiej tę metodę stosować. Cyniczne? Niestety, tak.

Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.

One Response to "Prawdopodobna przyczyna rozpadu małżeństwa Melindy i Billa Gatesów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.