
PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Pięć drużyn z Podkarpacia zapewniło sobie udział w nowej trzeciej lidze.
Tragedia piłkarzy Wólczanki, sromotna klęska Resovii w derbach przy Wyspiańskiego czy może upadek Izolatora? Co zapamiętamy z sezonu 2015/16? Ostatniego rozgrywanego według starej formuły, czyli z udziałem drużyn wyłącznie z Podkarpacia i Lubelszczyzny.
MOTOR Lublin
Mistrz, który później i tak zalał się łzami, bo w barażu o wyśnioną II ligę przegrał z Olimpią Elbląg. W trzeciej zwyciężał najczęściej (24 razy), specjalizując się w zadawaniu ciosów w końcówkach spotkań. Motor miał też najsolidniejszą obronę (raptem 23 stracone gole), a na trybuny Areny Lublin ściągały tłumy: od 1500 do niemal 6 tysięcy kibiców na meczu z Polonią Przemyśl. Jedyną drużyną z czołówki, która nie przegrała z mistrzem była Resovia: 1-1 w Rzeszowie i wygrana 2-0 w Kozim Grodzie. Niestety, dali też znać o sobie chuligani Motoru, którzy pod koniec maja zaatakowali jadących na mecz do Kołobrzegu sympatyków Stali Stalowa Wola. 33-letni Rafał Kocielski został pobity tak dotkliwie, iż trafił do szpitala z uszkodzonym pniem mózgu. Kilka dni później lekarze odłączyli go od aparatury podtrzymującej funkcje życiowe.
STAL Rzeszów
Biało-niebiescy razem z Motorem strzelili najwięcej, bo aż 80 bramek. Sam Piotr Prędota trafił do siatki rywali 20 razy, stając się najlepszym egzekutorem spośród graczy z klubów Podkarpacia. Drużyna Marcina Wołowca bezlitośnie rozprawiła się z Resovią: w listopadzie pokonała ją na własnym boisku 2-1, w kwietniu aż 3-0 na stadionie przy ul. Wyspiańskiego, dokąd derby powróciły po latach przerwy. Stalowcy zanotowali też godną podziwu serię 9 kolejnych zwycięstw. Sęk w tym, że nastąpiła ona po porażce z Motorem, która praktycznie przekreśliła szansę na zdystansowanie lidera. Trenerzy i piłkarze z Hetmańskiej tradycyjnie długo musieli czekać na wypłaty (niektórzy czekają do dziś), finansowy bałagan nie spodobał się Podkarpackiemu ZPN-owi, który nałożył na klub zakaz transferowy. Koniec był smutny – Stal przegrała w finale wojewódzkiego Pucharu Polski z JKS-em Jarosław, tracąc szansę na zainkasowanie nagrody w wysokości 25 tysięcy zł. Koniecznie trzeba też wspomnieć o koszmarnej wręcz frekwencji. Sporych rozmiarów Stadion Miejski świecił pustkami do tego stopnia, że dziennikarze mogli policzyć osoby siedzące na trybunach. Na hicie rundy z Motorem pojawiło się ledwie 1200 kibiców.
RESOVIA
Pierwszy raz od dawna „pasiaki” zdobyły więcej punktów na wyjeździe, niż u siebie. Bramkarz Marcin Pietryka aż 16 razy zachował czyste konto, co świadczy nie tylko o jego umiejętnościach, ale też o doskonałej współpracy z doświadczonymi obrońcami. Resoviacy głośno o awansie nie mówili, zależało im na jak najszybszym zapewnieniu sobie utrzymania i ogrywaniu zdolnych wychowanków. Jeden z nastolatków resoviackiego SMS-u, Dawid Pałys-Rydzik, zdobył wiosną aż 5 goli. A pozyskany w zimowej przerwie z Karpat Krosno Bartłomiej Buczek o dwa więcej. Warto wspomnieć o transferze do Cracovii Przemysława Pyrdka i rozstaniu z Damianem Rusieckim, który – jak w utworze „Bajmu” o Józku – pojawiał się i znikał. A także o pechowcu Michale Ogrodniku. Miał być siłą napędową Resovii, ale z powodu kontuzji nie „powąchał” murawy.
KARPATY Krosno
Żaden zespół nie dzielił się punktami tak często (10 remisów) i żaden nie składał się w tak dużym stopniu z armii zaciężnej. Cel został jednak osiągnięty, a wkrótce przed drużyną Czesława Owczarka poważniejsze wyzwanie: awans do II ligi.
JKS Jarosław
Jeden z największych wygranych sezonu. Dostał się do nowej III ligi i pokonał Stal Rzeszów w finale wojewódzkiego PP, zgarniając przy okazji 25 tysięcy zł. Dzięki temu zwycięstwu JKS po 37 latach pokaże się na szczeblu centralnym. Do kronik trafił też Jarosław Jamrozik, który wbił Hetmanowi Zamość 5 goli w godzinę.
POLONIA Przemyśl
To z kolei największy pechowiec. Do pozostania w III lidze beniaminkowi zabrakło 3 punktów albo zwycięstwa Motoru nad Olimpią Elbląg.
PIAST Tuczempy
Przygoda z III ligą trwała krótko, była jednak intensywna jak espresso napoletano. Zespół Marka Strawy potrafił napsuć krwi większym od siebie: z Tuczemp jak niepyszni wyjeżdżali piłkarze Motoru, Stali Rzeszów i Karpat.
SOKÓŁ Sieniawa
To jeden z lepiej poukładanych klubów na Podkarpaciu. A jednak sokoły nie wzniosły się nad przeciętność. Nie pomógł nowy trener Marek Rybkiewicz, po dwóch latach drużyna spadła na niższy szczebel.
WÓLCZANKA Wólka Pełkińska
O piłkarzach z tej maleńkiej miejscowości głośno było w całej Polsce. Niestety, nie za sprawą pięknej gry. W Wielką Sobotę pod Kolbuszową rozbił się bus z ośmioma zawodnikami Wólczanki zmierzającymi na mecz. Czterech młodych ludzi zginęło na miejscu, piąty w szpitalu. Kilkanaście dni po tragedii trener Paweł Wtorek i drużyna postanowili dokończyć sezon. – Chłopaki chcieliby, żebyśmy wrócili na boisko – nie mieli wątpliwości przyjaciele z klubu.
IZOLATOR Boguchwała
– Można spaść, ale nie w takim stylu – załamywali ręce sympatycy „Izolacji”. Biało-zieloni zanotowali najbardziej koszmarny sezon od lat. Izolator wiosną uciułał ledwie 8 punktów, a poza domem strzelił… 2 gole. Spadek nazwiskiem firmował już trener Andrzej Szymański, który zastąpił na stanowisku Przemysława Matułę. Oczywiście przejmując zespół nie miał szans wydobyć go z zapaści.
ORZEŁ Przeworsk
Rozpacz. To jedno słowo obrazuje dokonania Orła, który wygrał 2 z 34 meczów. W rundzie rewanżowej – żadnego.
Tomasz Szeliga



One Response to "Prawie 900 bramek, dramat Wólczanki, pustki na Stadionie Miejskim"