
Decyzją powiatowego sanepidu, jeden z restauratorów z centrum Rzeszowa ma zapłacić 10 tys. zł kary za otwarcie lokalu gastronomicznego. Zdaniem inspektorów sanitarnych, powinien ponieść konsekwencje, bo na podstawie rozporządzenia rządowego wprowadzono zakaz prowadzenia takiej działalności z powodu epidemii koronawirusa. Jednak pełnomocnik rzeszowskich restauratorów przekonuje, że przedsiębiorca nie powinien być karany, bo byłoby to możliwe wyłącznie na podstawie ustawy, a takiej rządzący nie przygotowali. Dlatego radca prawny złoży skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na decyzję powiatowego sanepidu.
Do buntu rzeszowskich restauratorów w centrum Rzeszowa doszło w styczniu. Wówczas właściciele restauracji i pubów podjęli decyzje, że jedynym wyjściem, aby nie doszło do bankructwa ich biznesów, jest otwarcie lokali dla klientów. Część z nich zrobiła to mimo zakazu rządu, który wprowadził takie obostrzenia.
W ubiegłym miesiącu inspektorzy sanepidu i policjanci stwierdzali z zewnątrz, że lokale są otwarte, bo ich właściciele nie chcieli wpuścić tych służb do środka. Później jednak już wchodzili i spisywali protokoły z wizji lokalnych.
Dwie grzywny dla jednego przedsiębiorcy
– Jednemu z przedsiębiorców, który mimo obostrzeń covidowych otworzył lokal gastronomiczny w Rzeszowie, została nałożona kara w wysokości 10 tys. zł – mówi Jaromir Ślączka, powiatowy inspektor sanitarny w Rzeszowie. – Został ukarany za to, że wpuszczał do środka klientów, mimo obowiązywania takiego zakazu z powodu pandemii. Na razie restaurator nie odebrał pisma, ale konsekwencje go nie ominą i może dojść do egzekucji wykonanej przez Krajową Administrację Skarbową.
Wspominanego już rzeszowskiego restauratora będzie czekać również druga kara finansowa. – Skierowaliśmy wniosek do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w związku z utrudnianiem prowadzenia kontroli przez inspektorów sanitarnych – dodał Ślączka. – Właściciel lokalu gastronomicznego nie wpuścił ich do środka. Zgodnie z przepisami może dostać za to grzywnę wysokości do 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, czyli do 150 tys. zł. Jednak o tym czy ją otrzyma, czy też nie, zdecyduje wojewódzki inspektor sanitarny.
Radca: – Nie ma ustawy, nie powinno być kar
Dariusz Wlazło, radca prawny (reprezentuje blisko 40 rzeszowskich restauratorów), w styczniu zapowiadał, że stanie w obronie skrzywdzonych właścicieli lokali gastronomicznych. Teraz, gdy już zapadła decyzja o ukaraniu jednego z restauratorów, przystępuje do działania. – Złożę skargę na sanepid do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – poinformował Super Nowości pełnomocnik właścicieli lokali gastronomicznych. – Skoro nie było uchwalonej ustawy na zawieszenie działalności w dobie koronawirusa, to restauratorzy mogli je otwierać i nie powinni być za to karani.
Radca prawny wyjaśniał, że przepisy o zakazie otwarcia lokali nie powinny obowiązywać, bo rząd złamał przy tym zapisy konstytucji. – To niezgodne z art. 22. Konstytucji RP – podkreśla Dariusz Wlazło, bo ograniczenie wolności gospodarczej może obowiązywać tylko w drodze ustawy, a nie rozporządzenia. Rada Ministrów wprowadziła zakaz otwierania lokali właśnie poprzez rozporządzenie. Dlatego nie można dopuścić do ukarania przedsiębiorcy z Rzeszowa.
Mariusz Andres



11 Responses to "Prawnik: – Obronimy restauratorów przed karami sanepidu"