Prawo jest dobre, tylko nikt go nie egzekwuje

Grzegorz-Anton1Szumna wypowiedź premiera Donalda Tuska dotycząca zmian przepisów wobec pijanych kierowców odbiła się szerokim echem w mediach. Media piszą o drakońskich karach itd., tyle, że w Polsce przepisy są, ale mało którzy sędziowie wydają wyroki z najwyższej półki.

Zgodnie z zatwierdzonym przez rząd projektem, kierowca, który zostanie przyłapany pierwszy raz po pijaku będzie miał zabierane prawo jazdy na okres od 3 do 15 lat. W obecnych przepisach okres ten mieści się w widełkach od 1 roku do 10 lat. I proszę mi teraz pokazać sędziego, który odebrał prawko na 10 lat facetowi jadącemu z 1 promilem alkoholu we krwi. Mogę się założyć, że po zmianie przepisów podobnie sędziowie będą dawali najniższą karę.

Reforma ma również ograniczyć możliwość orzekania przez sądy tzw. zawiasów za jazdę po pijaku. Czyli premier jest za tym, żeby pijani bandyci trafiali do więzień. Wszystko fajnie, tylko ciekaw jestem, gdzie tych wszystkich ludzi się wsadzi, bo zakłady karne nie są z gumy, a państwa raczej nie stać na budowanie nowych więzień. Zawsze będę powtarzał, że nic tak nie działa na ludzi jak wstyd. O tym, że przykładowy pan Marian siedzi sobie w więzieniu pół roku za jazdę po pijaku poza najbliższa rodziną nikt się nie dowie. Przecież przed sąsiadami żona może mówić, że Marian mógł wyjechać do pracy na Wyspy Brytyjskie. A Marian powinien za jazdę po pijaku ubrać pomarańczową kamizelkę z napisem – „pijany prowadziłem samochód” i codziennie po 5 godzin przez rok zamiatać ulice w centrum swojego miasta. O ile jakiegoś lumpa może to nie ruszy, to pana adwokata, lekarza, dziennikarza, pracownika banku, czy sprzedawcę to ruszy i to bardzo. A to tacy ludzie jeżdżą po pijaku autami, bo wspomniani menele nie mają samochodów.

Rząd chce, żeby podawać wyrok do publicznej wiadomości. A czy teraz tego robić nie wolno? Wolno. Bo już od pewnego czasu prokuratura z Zielonej Góry na swojej stronie internetowej publikuje nazwiska skazanych kierowców jadących na podwójnym gazie. Kilka miesięcy temu śledczy z Rzeszowa uważali na łamach mediów, że akcje społeczne przynoszą więcej korzyści niż publikowanie nazwisk pijanych bandytów.

Uważam, że zmiany, które chce wprowadzić rząd, są robione pod publiczkę i często dopiero wtedy, gdy wydarzy się jakiś spektakularny i wałkowany w mediach wypadek. Przepisy są, tylko sędziowie muszą z nich korzystać i wydawać wyroki z całą surowością, a nie głaskać pijanych bandytów po główkach jak dzieci w przedszkolu. Ale jeśli jesteśmy przy zmianie przepisów, to oprócz wspomnianego wcześniej wstydu, druga i to bardzo dotkliwa rzecz, która oddziaływałaby na pijanych kierowców, to odebranie im samochodów. I nie mówmy, że nie można, bo nawet w niektórych krajach Unii Europejskiej takie przepisy działają z powodzeniem.

Z drugiej jednak strony ktoś, kto wypił pół litra wódki, to ma tak sprany mózg, że nawet gdyby za jazdę po pijaku dawali karę śmierci, to miałby to gdzieś. Przede wszystkim, i to jest ważne, należy zmienić nawyki w społeczeństwie. Jeżeli wódę piją na umór m.in.: posłowie, lekarze, policjanci, prawnicy, robotnicy, czy sprzedawcy, jeżeli na imieniny lub wesela, na których wóda leje się strumieniami, zabiera się dzieci, to jakie ma być to polskie społeczeństwo? Trzeba zacząć od siebie, od swoich nawyków. Reagować, gdy widzi się pijanego kierowcę, a nie myśleć, jak za komuny, że jesteśmy konfidentami, gdy dzwonimy po policjantów. I jeśli wszyscy popracujemy nad sobą, to może za 20 – 30 lat coś się zmieni w tym kraju.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.