II LIGA. Derby Stali Rzeszów ze Stalą Stalowa Wola obfitowały w emocje i kontrowersyjne wydarzenia oraz faule. Dość powiedzieć, że meczu nie dokończyło trzech zawodników gospodarzy.
– Krajobraz po bitwie to uszkodzone wiązadła Ernesta Szeli, uraz pachwiny Kacpra Drelicha i zbita ręka Piotra Prędoty – raportuje Marcin Wołowiec, II trener biało-niebieskich.
Najbardziej przykra w skutkach może się okazać kontuzja Szeli. Więcej będziemy wiedzieć jednak po wtorkowych badaniach pomocnika Stali. Tymczasem dobre wieści napłynęły z Lublina, bo właśnie tam do znajomego ortopedy udał się Prędota.
– Na szczęście skończyło się na strachu. Upadłem na łokieć, ręka boli, ale prześwietlenie nie wykazało ani złamania, ani pęknięcia. Ścięgna są lekko ponaciągane, do zajęć wrócę pewnie w środę albo w czwartek, więc na mecz z Garbarnią Kraków powinienem być gotowy – zapowiedział najlepszy strzelec (7 goli) drużyny z ul. Hetmańskiej.
tsz


