
III LIGA. Resovia u progu zmian. We wtorek klub miał otrzymać zastrzyk gotówki.
Piłkarze Resovii przygotowują się do barażowego starcia z Kotwicą Kołobrzeg, a klub do lipcowego Walnego Zgromadzenia Członków, na którym najprawdopodobniej wybrany zostanie następca prezesa Aleksandra Bentkowskiego.
Bentkowski, były minister sprawiedliwości w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, Resovią kieruje od grudnia 2005 roku. Przez cały ten okres marzył, by wprowadzić piłkarzy na zaplecze ekstraklasy. Było blisko, ale się nie udało. Dziś, jak mówi, jest zmęczony. – Kierowanie Resovią to nie jest łatwy kawałek chleba – podkreśla.
Może młodym się powiedzie
Prezes nieoczekiwanie wydał oświadczenie, iż nie będzie się ubiegał o reelekcję. „W całości podzielam stanowisko działaczy sekcji piłki nożnej o konieczności zmiany i odmłodzenia zarządu klubu” – napisał.
– Skoro ktoś deklaruje, że stworzy prężnie działający zarząd, to ja nie widzę problemu. I tak mam mnóstwo kłopotów. Ciężko wywiązać się ze zobowiązań wynikających z działalności klubu, gdy finansowanie opiera się na sponsorach, a ci nie zawsze są rzetelni jeśli chodzi o terminowość wpłat – tłumaczy Bentkowski. I dodaje. – Może młodym ludziom, pomysłowym i zaangażowanym, prędzej uda się znaleźć inwestorów dla Resovii.
Prezes przekonuje, iż to najlepszy czas na przekazanie pałeczki. – Zostaliśmy mistrzami trzeciej ligi, powalczymy w barażach. Mam satysfakcję, bo wiele osób nie wierzyło, iż drużyna po takich przejściach zdoła się podnieść.
Dłużnik odda pieniądze?
Najwyraźniej Resovia stoi u progu zmian, choć najpoważniejsze problemy pozostały. Klub „spłacił” co prawda kilkunastu zawodników z dawnej ekipy, ale składając dokumenty do Komisji Licencyjnej zapewne znów będzie próbował ratować się ugodą z ZUS-em i Urzędem Skarbowym. Zaległości wobec tych instytucji nie zmalały, a przypomnijmy, że właśnie z tego powodu PZPN zdegradował przed rokiem Resovię do III ligi. We wtorek w rzeszowskim klubie czekano jednak na pozytywne wieści. Jeden z dłużników miał oddać bowiem Resovii pieniądze. Gdyby tak się stało, udałoby się rozliczyć z piłkarzami, którzy aktualnie bronią barw „pasiaków”.
– Zrobię wszystko, by klub wyszedł na prostą. Nie chciałbym, żeby mówiono, iż zostawiam następcy zadłużoną Resovię. Przy okazji apeluję, aby na walnym powołać do życia piłkarską spółkę akcyjną oraz dokonać zapisu w statucie o podziale środków na poszczególne sekcje – kończy Aleksander Bentkowski.
Tomasz Szeliga



One Response to "Prezes Bentkowski: – Jestem zmęczony"