Prezes spółki miejskiej nie zarobi więcej od prezydenta

Roman Szczepanek, prezes MZBM w Rzeszowie, zarabia o kilka tysięcy złotych więcej niż prezydent tego miasta. Fot. Wit Hadło
Roman Szczepanek, prezes MZBM w Rzeszowie, zarabia o kilka tysięcy złotych więcej niż prezydent tego miasta. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Obecnie szefowie komunalnych firm mogą zarobić maksymalnie 28 tys. zł.

Szefowie miejskich komunalnych spółek nie będą już zarabiać więcej od prezydentów miast. W Sejmie przygotowywany jest projekt nowelizacji o wynagradzaniu takich osób. Obecnie np. prezesi przedsiębiorstw gospodarki komunalnej zarabiają miesięcznie ponad 20 tys. zł brutto, a prezydenci, którym podlegają te miejskie firmy, dostają o 8 tys. zł mniej.

Zgodnie z tym projektem ustawy, ograniczone byłby zarobki na kierowniczych stanowiskach w gminnych spółkach. Obecnie maksymalne ich wynagrodzenie miesięczne nie może wynieść więcej niż sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Dziś kwota ta to 4739 zł, a to oznacza, że zarobki w jednostkach podległych samorządom mogą wynieść maksymalnie 28,4 tys. zł. Posłowie chcą wprowadzić zasadę, że wynagrodzenie nie powinno być wyższe od uposażenia włodarza w danej gminie.

Jeśli prezes spółki wodociągowej lub innej zarabia dziś 28 tys. zł, to po zmianach będzie mógł liczyć tylko na 10 tys. zł – mówi Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich. – Przecież żaden menedżer nie zgodzi się za takie pieniądze zarządzać przedsiębiorstwem, które zatrudnia często kilkaset osób.

Jak zarabiają prezesi miejskich spółek na Podkarpaciu w porównaniu do prezydentów miast? Wynagrodzenie Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa, wynosi 12,5 tys. zł brutto. Niewiele mniej otrzymują Robert Choma, prezydent Przemyśla – 12,4 tys. zł i Piotr Przytocki, prezydent Krosna – 12,3 tys. zł. Żaden z nich nie przekracza ustawowej kwoty wynagrodzenia (12,5 tys. zł).

Dla przykładu, zgodnie z oświadczeniem majątkowym za 2017 r., Juliusz Sieczkowski, prezes MPGK w Rzeszowie, miesięcznie zarobił 22,2 tys. zł brutto (w skład tej pensji wchodzą: umowa o pracę, ekwiwalent za urlop i kontrakt menedżerski), niewiele mniej, bo 20 tys. zł (na pensję składają się trzy składniki) otrzymał Roman Szczepanek, prezes MZBM. Wiceprezes MPGK, Leokadia Siupik, dostała natomiast 17,7 tys. zł (ze stosunku pracy i z umowy zlecenia). W każdym tym przypadku to o 10 tys., 8 lub 5 tys. zł więcej niż otrzymuje prezydent Rzeszowa.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że wynagrodzenie włodarzy gmin, wójtów, burmistrzów i prezydentów spadną o 20 proc. Taki zapis ma znaleźć się w ustawie. Samorządowcy uważają, że ograniczenia tych zarobków sparaliżują funkcjonowanie urzędów miast i gmin. Mniej dostaną też dyrektorzy wydziałów. Wielu specjalistów, np. geodetów, architektów odejdzie. Pojawiły się nawet głosy ekspertów, że na stanowisku prezesa spółki miejskiej można zatrudnić hydraulika, który z 10-tysięcznej pensji będzie zadowolony. Pozostaje jednak pytanie, kto weźmie odpowiedzialność za jego pracę? Trzeba też wziąć pod uwagę, że spółkom miejskim nie zawsze szefują fachowcy.

Mariusz Andres

8 Responses to "Prezes spółki miejskiej nie zarobi więcej od prezydenta"

Leave a Reply

Your email address will not be published.