
JAROSŁAW. Pracownicy Budeximu od kilku miesięcy nie otrzymują wypłat.
Ponad 50 osób zatrudnionych w spółce budowlanej Budexim Budowy Sp.z.o.o. pracuje za darmo. Ostatnią wypłatę dostali przed Bożym Narodzeniem, były to pensje za październik. Mimo iż wykonują zlecenia dla firm, które regulują płatności na bieżąco, pieniędzy nie widzieli, tak jak i nowego prezesa, któremu została sprzedana spółka. – O nowym właścicielu to możemy powiedzieć, tylko tyle, że to człowiek z marginesu społecznego, a o firmie nie ma żadnego pojęcia, bo nie potrafi się nawet bezbłędnie podpisać – mówią pracownicy.
Budowlańcy są zdesperowani. Złożyli do sądu wniosek o upadłość firmy, ale nadzieja, że odzyskają niewypłacone pieniądze, jest coraz bledsza, bo spółka faktycznie nie posiada środków.
Spółka powstała rok temu „jako dziecko JPB Budexim”. Budowlańcom pracującym w Jarosławskim Przedsiębiorstwie Budowlanym tłumaczono wtedy, że jest to tylko formalność dotyczącą zatrudniania. Pracownicy dostali wówczas dwie opcje: albo przejdą na starych zasadach do nowej spółki, albo odchodzą z firmy. Przenieśli się wszyscy. – Opóźnienia w wypłatach pojawiły się około wiosny, przed Bożym Narodzeniem ostatni raz wypłaty dostali pracownicy umysłowi (należność za październik), fizyczni miesiąc później. Na tym skończyły się wypłaty. Mamy dzieci, proszę nas zrozumieć, jak mamy utrzymać rodziny!? – pytają zdesperowani.
Zleceniodawcy płacą
Budowlańcy obecnie pracują w Żurawicy przy szpitalu psychiatrycznym, wcześniej wykonywali prace w komisariacie w Radymnie. – Płatności uregulowano, więc gdzie poszły pieniądze. Ktoś nas okradł! – mówią mężczyźni, po czym dodają: – Musimy przychodzić do pracy. Nie mamy wyjścia. Jak opuścimy budowę, zwolnią nas dyscyplinarnie. Wtedy stracimy świadczenia – dodają mężczyźni.
Spółka Budexim Budowy została utworzona na bazie majątku i pracowników JPB Budexim. Kapitał założycielski, jaki przekazano firmie córce, wynosi zaledwie 5 tys. zł na ponad 50 pracowników. Obie firmy mieszczą się w tym samym budynku. Nawet księgowość prowadziła ta sama osoba, która już nie pracuje. W obu spółkach ciężko znaleźć kogoś, kto mógłby nam coś powiedzieć o tej sytuacji i jej przyczynach. Dla dziennikarzy chwilę znalazł tylko prezes JPB Budexim. – Objąłem funkcję w sierpniu ubiegłego roku. Taką sytuację już zastałem – skwitował Zbigniew Kurpiel. Według niego, winne są władze spółki Budexim Budowy, które doprowadziły firmę do bankructwa. Twierdzi, że jego spółka starała się pomóc nowej w kryzysie
PIP nie pomaga?
Pracownicy w połowie styczna dowiedzieli się, że ich spółka została sprzedana człowiekowi, który, jak mówią, jest podstawionym słupem. – O niczym nie ma pojęcia, wrobiono go w to wszystko, bo jemu komornik nie ma co zabrać, ale my musimy walczyć o firmę, bo to jedyne, co nam zostało. Są u nas pracownicy z wieloletnim stażem, którym należą się świadczenie przedemerytalne, ale nie dostaną ich, jeśli sami się zwolnią, więc pracują dalej. – Nikt nam nie chce pomóc, zgłosiliśmy sprawę w Państwowej Inspekcji Pracy w Przemyślu i usłyszeliśmy tam, że już więcej nic dla nas nie mogą zrobić. To kto może pomóc? – pytają rozgoryczeni pracownicy. – Najgorsze jest to, że nawet jak w spółce pojawią się pieniądze, to zainkasuje je komornik. Jedyną nadzieją dla nas jest postępowanie likwidacyjne i taki wniosek złożyliśmy do sądu w ubiegłym tygodniu.
Sprawą ma zająć się Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu. Na dziś wszyscy pracownicy dostali trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy.
Viktoria Krakowska



12 Responses to "Prezesem nowej spółki jest „słup”"