Prezydent Daniel Kozdęba zakładnikiem PiS

W mieleckiej Radzie Miasta dzieli i rządzi PiS. Fot. Autor
W mieleckiej Radzie Miasta dzieli i rządzi PiS. Fot. Autor

MIELEC. – Nigdy nie chciałbym się znaleźć w sytuacji, w jakiej obecnie jest mój następca – komentuje były prezydent Mielca, Janusz Chodorowski.

Powołując niezwiązanego z żadną opcją polityczną Tadeusza Siemka (52 l.) na stanowisko swego drugiego zastępcy (wcześniej wiceprezydentem został bezpartyjny Jan Myśliwiec), prezydent Daniel Kozdęba (38 l.) definitywnie zamknął sobie drogę do koalicji z PiS, które posiada większość w Radzie Miasta. To oznacza, że Mielec czekają tzw. rządy mniejszościowe, w których prezydent będzie zakładnikiem radnych.

To pierwsza taka sytuacja w Mielcu od… dekad. Poprzedni prezydent tego miasta, Janusz Chodorowski (70 l.), podczas swych 20-letnich rządów tworzył koalicje raz z lewicą, raz z PiS. Było to uzależnionej od wyników wyborów do Rady Miasta i układu politycznego w samorządzie wojewódzkim, który rozdziela fundusze unijne. Choć bywało różnie, to nigdy większość rady nie występowała przeciwko prezydentowi. Dziś to bardzo prawdopodobne.

„Tylko współpracą można coś zbudować”
– To smutne, bo właśnie teraz tworzy się nowe rozdanie środków unijnych, tworzą się programy operacyjne. Potrzebna więc jest jedność – komentuje Chodorowski. – Dziś miasto powinno skupić się na opracowywaniu projektów, a nie wewnętrznych sporach. Mnie zawsze zależało na tym, żeby był zespół, żeby była współpraca, bo tylko wtedy można coś zbudować. Natomiast w sytuacji, w jakiej obecnie jest mój następca, nigdy nie chciałbym się znaleźć.

Były włodarz Mielca nie chce komentować pierwszych posunięć prezydenta Daniela Kozdęby (38 l.): – Jeśli pojawia się nowy przywódca, to normalne jest, że ustawia sobie hierarchię celów, z którymi się zapoznaje. Wartościuje te rzeczy. Podobnie jest w przypadku prezydenta Kozdęby. Jeśli jego priorytety będą tożsame z rozwojem miasta, to wszystko będzie w porządku. Gorzej, gdy będziemy mieli do czynienia z konsumpcją i rozdawnictwem.

– Budżet miasta nie jest zasobem pieniędzy, z którego można czerpać latami. On bardzo szybko stopnieje. Zobaczymy, w jakim kierunku to pójdzie. Za wcześnie, żeby wyciągać wnioski. Jedno jest pewne, próżni być nie może. Tu trzeba ciągłej praca – dodaje.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.