
RZESZÓW. Tadeusz Ferenc wydał 697 tys. zł na bożonarodzeniowe iluminacje, ale to mu nie wystarcza. Chce, żeby światełka były jeszcze przez kolejne miesiące, nawet w lecie.
Nie dość, że o dwa tygodnie wydłużono bożonarodzeniowe oświetlenie miasta, to jeszcze prezydent Rzeszowa chce, żeby centrum było oświetlone iluminacjami przez cały rok. Nawet w słoneczne dni, w wakacje. Tadeusz Ferenc twierdzi, że Rzeszów powinien być piękny. Tylko że mieszkańcy miasta uważają, że świetlne gadżety prezydenta to jego sposób na wygranie wyborów samorządowych. Zarzucają mu też, że marnuje w ten sposób pieniądze z budżetu, nawet po blisko 700 tys. zł w okresie zimowym.
Dlaczego wciąż wiszą światełka bożonarodzeniowe i to w okresie karnawałowym? – pytamy przedstawiciela magistratu. – Prezydent nie chce, żeby w mieście było szaroburo. Rzeszów to nie czarna dziura, powinny być światełka, dlatego pozostały dłużej – wyjaśnił nam Piotr Magdoń, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg.
Bożonarodzeniowe światełka miały działać do 31 stycznia. 14 dni temu minął ten termin, ale ozdoby wciąż wiszą. Mają być zdjęte w przyszłym tygodniu. Jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Miasta, w umowie między samorządem a gliwicką firmą, która odpłatnie przekazała iluminacje, był zapis, że mogą one wisieć dwa tygodnie dłużej. Światełka na początku grudnia ozdobiły ulice: 3 Maja, Rynek, Kościuszki, Grunwaldzką, plac Farny, plac Śreniawitów, rondo Jana Pawła II, aleję Cieplińskiego, ulicę Lisa-Kuli, most Zamkowy i dwa wiadukty.
Okazuje się, że przedłużenie wynajmu światełek jest nieodpłatne. Nowa propozycja prezydenta to zdjęcie na ul. 3 Maja dotychczasowych ozdób świątecznych i zawieszenie nowych światełek. Nie będzie już tych, które przypominają sople, ani imitacji bombek choinkowych. Na studni w rynku zamontowano urządzenie grające bożonarodzeniowe kolędy. Takich dźwięków od przyszłego tygodnia już nie będzie słychać. Będą inne, ale jakie? Na razie nie wiadomo.
O szczegóły operacji „światełka całoroczne” próbowaliśmy dopytać Piotra Magdonia, dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie. Okazało się jednak, że to świeża sprawa i nie są znane jej szczegóły.
– To jest temat z poniedziałkowej operatywki u prezydenta Rzeszowa. Prezydent zlecił nam, żebyśmy zamontowali na cały rok nowe światełka przy ulicy 3 Maja i na studni w rynku – poinformował dyrektor MZD. – Na razie nie wiadomo, jak będą one wyglądać. Zostanie przeprowadzony przetarg na wykonawcę. Wtedy będzie wiadomo, czy miasto kupi, czy wydzierżawi światełka.
Jeszcze w przyszłym tygodniu zostaną światełka bożonarodzeniowe zdjęte z lamp ulicznych oraz z choinki i studni przy ratuszu. Nowe oświetlenie na studni i ulicy 3 Maja będzie inne niż teraz.
***
Dotąd, w ostatnich latach, prezydent Tadeusz Ferenc marnował pieniądze (ostatnio było to 697 tys. zł) z budżetu miasta na liczne światełka tylko w okresie Bożego Narodzenia. Teraz jednak mu to nie wystarcza. A co tam, stwierdził, skoro to pieniądze nie z mojego portfela, to mogę wydać jeszcze więcej kasy. Tym razem iluminacje mają być przez cały rok. Nawet w lecie. Koszty wypożyczenia sprzętu oświetleniowego na cały rok i opłaty za prąd sięgną milionów złotych. Jak widać, prezydent nie szuka oszczędności, ale chce mieć wyborcze gadżety. A może tak oświeceni mieszkańcy miasta znów masowo za mną zagłosują? – doszedł do wniosku włodarz miasta. A może by tak, panie prezydencie, wybudować bloki, bo setki rodzin od lat czekają na własne mieszkanie. A może usprawnić ruch samochodowy w mieście, bo mieszkańcy mają dość codziennych korków. Łatwo oświetlić miasto, trudniej zrealizować inwestycje, które naprawdę służyłyby rozwojowi Rzeszowa.
Mariusz Andres



11 Responses to "Prezydent marnotrawi pieniądze na światełka całoroczne"