
PRZEMYŚL. Były szef sztabu KWW PiS Przemyśl złożył do prokuratury doniesienie na miasto.
Były szef sztabu KWW PiS Przemyśl, który w wyborach samorządowych w 2018 roku prowadził kampanię wyborczą kandydata PiS na włodarza Przemyśla, co zakończyło się spektakularnym fiaskiem, nadal szuka „haków” na prezydenta miasta, Wojciecha Bakuna. Teraz twierdzi, że miasto naraziło jego, a także innych osób, zdrowie i życie, bo dezynfekowano przemyskie ulice i inne miejsca przy użyciu środka, który, jak podnosi, działa jak woda z mydłem. W związku z tym Grzegorz Lewandowski zgłosił to prokuraturze! – Ten pan chyba nie może przeboleć przegranych wyborów i kompromitacji w nich i tak bije, nomen omen, pianę – komentuje prezydent Przemyśla. – Jednak zawiadamiając organa ścigania wypadałoby zorientować się w sytuacji – podkreśla.
W swoim piśmie do prokuratury, którego treść ujawnił proPiS-wski i zajmujący się hejtowaniem m.in. włodarza miasta facebookowy profil o nazwie Obywatelska Kontrola Władz Podkarpacia, G. Lewandowski podnosi, iż: – Niniejszym składam doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa narażenia życia i zdrowia mojego, mieszkańców Przemyśla oraz innych nieustalonych osób przebywających na terenie Przemyśla w czasie co najmniej od 1 do 4 kwietnia 2020 roku poprzez wprowadzenie w błąd przez wprowadzanie w obieg medialny informacji, jakoby Przemyśl był odkażany na okoliczność występowania koronawirusa SARS-Co-V-2 przez pracowników Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Przemyślu na polecenie prezesa PWIK i prezydenta Przemyśla, co stwarzało złudne poczucie bezpieczeństwa w/w osób – czytamy w piśmie byłego szefa sztabu KWW PiS do prokuratury. Dalej Grzegorz Lewandowski zawiadamia śledczych, że ma informacji, z których wynika, że do dezynfekcji użyto środka, który „działa jak woda z mydłem” – i chce, by prokuratura przyznała mu status osoby pokrzywdzonej.
– Mało co mnie zaskakuje w wykonaniu tego pana – przyznaje Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla. – Mam wrażenie, że nie potrafi pogodzić się z porażką komitetu wyborczego, któremu przewodził w wyborach samorządowych – mówi wprost. – Pan Lewandowski prawdopodobnie korzystając ze swoich znajomości w PWiK-u (ojciec G. Lewandowskiego był czas jakiś temu prezesem tej spółki) zdobył jakieś informacje szczątkowe, które wydały mu się sensacyjne – wyjaśnia z uśmiechem włodarz miasta. – Niemniej nie jest poważne, żeby zawiadamiać organa ścigania dysponując niepełnymi i szczątkowymi informacjami – podkreśla Bakun, dodając, że: – Na razie nie mamy z prokuratury żadnej informacji na ten temat. Nie mamy też nic do ukrycia i bardzo chętnie odpowiemy na wszelkie pytania śledczych w tej sprawie – zapewnia. – Użyliśmy innego niż panu Lewandowskiemu się zdaje środka, ale nawet gdybyśmy użyli tego, o którym pisze do prokuratury, to nie złamalibyśmy prawa. Nie ma bowiem i wówczas też nie było żadnych przepisów, które regulowałyby po użyciu jakich środków do dezynfekcji ulicy w związku z COVID-19 mieszkańcy miasta mieliby czuć się bezpiecznie – zauważa. – Należy pamiętać, że wszelkie tego rodzaju działania we wszystkich miastach i gminach miały charakter prewencyjny, nikt nie mówił przy tym o gwarancji, że po dezynfekcji wirusa nie ma – dodaje.
Prokurator Rejonowa w Przemyślu, Anna Szczerba, w rozmowie z nami potwierdza, że 21 maja wpłynęło zawiadomienie Grzegorza Lewandowskiego. – Sprawa została przekazana Komendzie Miejskiej Policji w Przemyślu, która na zlecenie prokuratury prowadzi postępowanie sprawdzające – wyjaśnia prok. Szczerba -Z „prawniczego na nasze” oznacza to, że policja ustala teraz, czy w ogóle doszło do jakiegokolwiek przestępstwa.
Monika Kamińska


