
PRZEMYŚL. Nie drastycznie, stopniowo, ale jednak przemyska administracja będzie „odchudzana”.
W przyszłym miesiącu rozpoczęte zostanie wdrażanie reorganizacji przemyskiego Urzędu Miejskiego i podległych mu instytucji. Przedsięwzięcie będzie dwuetapowe i zaowocować ma zmniejszeniem liczby kierowniczych stanowisk urzędniczych z 63 do 40, limitu etatów z 312 do 285 oraz liczby jednostek organizacyjnych urzędu z 28 do 25. Sam prezydent Robert Choma zadeklarował, że chciałby zarabiać mniej.
Jak widać, prezydent Robert Choma wziął sobie do serca głosy mówiące o tym, że miasto zatrudnia zbyt wielu ludzi i zbyt wiele to kosztuje jak na jego biedną kasę, a także na jakość obsługi interesanta w UM i jednostkach mu podległych. Nie brak opinii, że niebagatelny wpływ na dostrzeżenie tych racji miał tu prezydencki koalicjant w rządzeniu miastem, czyli PiS. Do podpisania stosownego porozumienia na ten temat między prezydenckim „Porozumieniem dla Przemyśla” a Prawem i Sprawiedliwością doszło już w grudniu zeszłego roku.
Teraz idea oszczędzania na etatach opłacanych z pieniędzy podatnika weszła do przemyskiego magistratu. Nie ma obaw – jakichś drastycznych „cięć” nie będzie, ale zmiany i to całkiem poważne będą. Łączenie wydziałów i jednostek organizacyjnych miasta spowoduje znaczne, bo o 23 zmniejszenie liczby stanowisk kierowniczych, czyli tych, które podatnika najdrożej kosztują. Zniknie między innymi stanowisko dyrektora generalnego, a także stanowisko pełnomocnika ds. inspekcji i straży. Nie będzie też kierowników referatów i oddziałów, z wyjątkiem kierownika grodzkiego ośrodka dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej, a w jednostkach organizacyjnych urzędu, w których limit nie przekracza 15 etatów, jedynym stanowiskiem kierowniczym będzie naczelnik wydziału.
Stopniowe rozwiązywanie umów z pracownikami mającymi prawa emerytalne, zawieranie umów przedemerytalnych, a także nieprzedłużanie umów terminowych i rozsądne przenoszenie pracowników do innych wydziałów i zadań „odchudzi” limit magistrackich etatów w pierwszym, majowym etapie reorganizacji o 17, a w następnym, czerwcowym, o kolejne 10 etatów.
Jak widać, niemożliwe stało się możliwe. Wcześniej między innymi dziennikarze pytający o kadrę urzędniczą często dostawali odpowiedzi, że nie sposób jej zmniejszyć, bo magistrat się z pracą nie wyrobi. Okazuje się, że jednak da się!
Chwalebne jest to, że prezydent Choma sam zadeklarował chęć obniżenia swoich poborów o 10 proc., czyli w praktyce około 1,2 tys. złotych brutto. Na tę „operację” musi się zgodzić w formie uchwały rada.
Monika Kamińska



2 Responses to "Prezydent Przemyśla zadeklarował, że chciałby zarabiać mniej"