Prezydent przez małe „p”

Arkadiusz RogowskiOstatnie dni dobitnie pokazały, na czym polega prezydentura Bronisława Komorowskiego. W zeszłym tygodniu podpisał ustawę, która pozwala sprowadzać do Polski z zagranicy żywność i nasiona genetycznie modyfikowane. Ustawę, która przeszła przez Sejm prawie niezauważona, bo przegłosowana została w czasie, gdy cała Polska zastanawiała się, czy wyniki wyborów samorządowych są sfałszowane.

Ale co tam jakieś GMO. Podczas gdy w Mińsku toczyły się kluczowe dla przyszłości naszego makroregionu negocjacje pomiędzy Rosją a Ukrainą, prezydent Komorowski wolał odsłonić w Płocku tablicę ku pamięci Tadeusza Mazowieckiego oraz spotkać się w Pałacu Prezydenckim z piłkarzami ręcznymi. Oczywiście w blasku fleszy. I te właśnie obrazki są najlepszą ilustracją kondycji, w jakiej znajduje się polska dyplomacja i jak ważną rolę odgrywa prezydent Polski na arenie europejskiej. Otóż zamiast uczestniczyć w negocjacjach w Mińsku, reprezentować i zabiegać tam o polskie interesy, współdecydować o przyszłości naszego kontynentu, prezydent Komorowski, jak gdyby nigdy nic, prowadził swoją kampanię. Notabene można też zapytać, gdzie byli wtedy premier Ewa Kopacz i „król Europy” Donald Tusk?

Co ciekawe, w chwili, gdy piszę te słowa, głowa naszego państwa również nie próżnuje i wręcza kolejne odznaczenie, tym razem podróżnikowi Aleksandrowi Dobie, który jako pierwszy przepłynął kajakiem Atlantyk z Europy do Ameryki.

Że się czepiam? No cóż… Myślę, że prezydent Polski, ktokolwiek by nim nie był, powinien stawiać sobie jednak ambitniejsze cele niż tylko gratulowanie sukcesów sportowcom czy podróżnikom. Zwłaszcza wtedy, gdy ponad naszymi głowami podejmowane są decyzje, które poważnie rzutują na sytuację geopolityczną naszego kraju.

Redaktor Arkadiusz Rogowski

10 Responses to "Prezydent przez małe „p”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.