
RZESZÓW. – Jesteśmy organizacją zaufania publicznego – mówi prezes stowarzyszenia.
– Minęło 10 lat odkąd nasze stowarzyszenie działa, a kilka dni temu w ogólnopolskim miesięczniku „Uważam Rze”, w artykule sygnowanym przez redaktora Leszka Pietrzaka, przeczytałem, że nasze stowarzyszenie powstało z inicjatywy PSL i Jana Burego i jest formą „skoku na kasę”, czyli unijne środki ze strony tej partii. Totalny absurd – powiedział Krzysztof Staszewski, prezes zarządu Stowarzyszenia „Pro Carpathia” na zwołanej w środę, 6 sierpnia, konferencji prasowej.
– Jedyny mój kontakt z PSL-em to było dwukrotne zwolnienie mnie przez pana Karapytę, raz z funkcji wiceprezesa RARR-u, a raz z funkcji przewodniczącego Rady Nadzorczej tej instytucji – dodał. Staszewski podkreślił, że przez 10 lat „Pro Carpathia” unikała jakichkolwiek podejrzeń o polityczne koneksje. – I do tej pory nam się to udawało. Jesteśmy organizacją zaufania publicznego i umieszczenie nas w jakiejkolwiek relacji z posłem Janem Burym i jego interesanci jest absurdalnym pomysłem – dodał.
Staszewski zapowiedział, że jeżeli redakcja „Uważam Rze” nie zamieści sprostowania i przeprosin, wystąpi na drogę sądową z powództwa cywilnego i karnego.
wit



One Response to "Pro Carpathia żąda przeprosin"