Problemy na własne życzenie (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Asseco Resovia rozpoczęła odrabianie strat do czołówki, ale swoją postawą nie zachwyciła.

Od zwycięstwa rozpoczęli nowy rok siatkarze mistrza Polski. Ekipa trenera Andrzeja Kowala po dwóch gładko wygranych setach straciła koncentrację i kolejnego przegrała na własne życzenie. Mecz toczył się w sennej atmosferze, a efektownych akcji było jak na lekarstwo.

W obu zespołach w wyjściowych składach nie wyszli uczestnicy niedawno zakończonego w Berlinie turnieju europejskich kwalifikacji do igrzysk olimpijskich. Bartosz Kurek, Fabian Drzyzga, Damian Wojtaszek i Julien Lynell przyglądali się poczynaniom swoich kolegów z kwadratu dla rezerwowych, natomiast Nikołaj Penczew odczuwający jeszcze skutki zapalenia płuc, jakiego nabawił się w Berlinie, zza boiska. Z czasem jednak trener Andrzej Kowal, choć tego nie planował, zmuszony był desygnować do gry swoich asów, bo jego zespół wyraźnie zaciął się w III secie.

Gwiazda z Berlina
W ekipie z Kielc środkowy Mateusz Bieniek (wybrany do drużyny gwiazd berlińskiego turnieju), na grze którego opiera się głównie siła Effectora, pojawił się na boisku w I secie. Przy stanie 17:12 zastąpił… na ataku Sławomira Jungiewicza. Ten manewr trenera Dariusza Daszkiewicza nie był tak skuteczny jak zmiana trenera Władimira Alekny w finale IO w Londynie (na atak również wówczas przestawiony został środkowy Dmitrij Muserski) i nie zaskoczył jednak mistrzów Polski, którzy pewnie wygrali inauguracyjną partię imponując grą szczególnie w ataku (61 proc. skuteczności). Po raz drugi w tym sezonie (wcześniej w meczu w Bełchatowie) w wyjściowym składzie zaczął mecz Thomas Jaeschke, który radził sobie bardzo dobrze i widać, że po kontuzji wraca do wysokiej formy. To po jego kontratakach i serwisach Dawida Dryji resoviacy odskoczyli na bezpieczny dystans. Przy stanie 17:13 na boisku na swojej nominalnej pozycji pojawił się już Mateusz Bieniek, ale i on nie był w stanie powstrzymać rozpędzonych mistrzów Polski.

W II secie as atutowy kielczan wyszedł już w podstawowym składzie i gra Effectora wyglądał znacznie lepiej. Resoviacy, a szczególnie Krzysztof Ignaczak, mieli nieco problemów w przyjęciu. Goście wygrywali 17:16 i 21:20. Resoviacy odpowiedzieli trzema punktami z rzędu i wyszli na prowadzenie 23:21. Rywale nie dawali za wygraną i po autowym ataku Dominika Witczaka doprowadzili do remisu 23:23, a za chwilę mieli setbola 24:23. Maćkowiak po raz kolejny popisał się skuteczną zagrywką i Effector wygrał seta.

– Aby móc nawiązać walkę z Resovią, musieliśmy zaryzykować, co powodowało większą liczbę naszych błędów. W inny sposób nie mieliśmy szans w tym pojedynku. Postawiliśmy na mocną zagrywkę, aby odrzucić przeciwników od siatki – mówił Dariusz Daszkiewicz, szkoleniowiec Effectora, który w IV secie grał na tyle dobrze, że trener mistrzów Polski zmuszony był sięgnąć po swoje największe gwiazdy. Po dwóch z rzędu złych przyjęciach Oliega Achrema zastąpił Julien Lyneel, a po autowym ataku Dominika Witczaka (11:12) na boisku pojawili się Fabian Drzyzga i Bartosz Kurek. Mimo tych roszad kibice niemal do samego końca musieli drżeć o końcowy rezultat.

ASSECO RESOVIA 3
EFFECTOR Kielce 1
(25:20, 25:18, 23:25, 25:21)
ASSECO RESOVIA:
Tichacek, Jaeschke 14, Dryja 9, Witczak 16, Achrem 14, Paszycki 12 oraz Ignaczak (libero), Lyneel 2, Drzyzga, Kurek 2.
EFFECTOR: Kędzierski 1, Buchowski 13, Maćkowiak 2, Jungiewicz 18, Stolc, 1 Takvam 12 oraz Sobczak (libero), Bieniek 6, Komenda, Biniek (libero), Vitiuk 6.
Sędziowali: M. Niemczura (Węgierska Górka) i P. Król (Katowice). Widzów 3758. MVP meczu: Dmytro Paszycki.

rm

[print_gllr id=170804]

Leave a Reply

Your email address will not be published.