Profesor Talar oskarża lekarzy o zabijanie pacjentów!

- Jeżeli pobieramy narządy to znaczy, że człowiek na 200 proc nie żyje. Twierdzenie, że pobieramy narządy od żywych jest hańbą - mówi dr n. med. Wojciech Chmiest. Fot. Wit Hadło
– Jeżeli pobieramy narządy to znaczy, że człowiek na 200 proc nie żyje. Twierdzenie, że pobieramy narządy od żywych jest hańbą – mówi dr n. med. Wojciech Chmiest. Fot. Wit Hadło

Kontrowersyjna wypowiedź specjalisty od wybudzania pacjentów ze śpiączki.

– Nie istnieje coś takiego jak śmierć pnia mózgu, a to jej stwierdzenie staje się podstawą do pobrania narządów od chorego – powiedział prof. dr hab. med. Jan Talar, specjalista w dziedzinie rehabilitacji, obecnie dziekan wydziału nauk o zdrowiu na Elbląskiej Uczelni Humanistyczno-Ekonomicznej. Takie słowa padły podczas sympozjum pt. „Znieczulenie i intensywna terapia chorych z obrażeniami mózgowia – najnowszy stan wiedzy”. Profesor Talar w wykładzie „Gdzie się kończy nadzieja w rehabilitacji obrażeń ośrodkowego układu nerwowego (OUN)” w ostrych słowach zarzucił lekarzom, że nie ratują pacjentów tak intensywnie jak powinni. Mało tego, oskarżył ich o zabijanie. Jak łatwo się domyśleć, profesor takimi stwierdzeniami wywołał burzę, szczególnie wśród transplantologów.

Niestety, mimo wielu prób nie udało nam się skontaktować z profesorem Talarem. Nie udało nam się także znaleźć nikogo, kto zgadzałby się z kontrowersyjnymi wypowiedziami profesora Talara. Natomiast wszyscy inni eksperci w dziedzinie transplantologii, anestezjologiii, czy etyki są oburzeni jego słowami.

Co mówią przepisy?
Rozpoznanie śmierci pnia mózgu według obowiązujących w Polsce przepisów z 17 lipca 2007 r. opiera się na stwierdzeniu nieodwracalnej utraty jego funkcji. Postępowanie kwalifikacyjne jest dwuetapowe i oparte na drobiazgowych, ściśle określonych procedurach.

– Najpierw na podstawie objawów klinicznych wysuwa się podejrzenie śmierci pnia mózgu, następnie wykonuje mnóstwo badań obrazowych, potwierdzających jego nieodwracalną śmierć. Wśród nich tomografię mózgu i angiografię naczyń mózgowych, która pozwala uzyskać wiedzę o całkowitym braku przepływu krwi do mózgu. Każdy osoba, u której doszło do śmierci pnia mózgu, jest głęboko nieprzytomna, wiotka, nie oddycha, jej funkcje życiowe podtrzymują maszyny. Profesor Talar nigdy nie miał do czynienia z takimi osobami, wręcz odmawiał rodzinom zajęcia się nimi. Mówienie w mediach, że udawało mu się wybudzić takich ludzi jest sporym nadużyciem, to żenujące i nawet nie chce mi się tego komentować. Procedury stwierdzania śmierci pnia mózgu są u nas ostrzejsze niż w innych krajach Europy. Jeżeli pobieramy narządy to znaczy, że człowiek na 200 proc nie żyje. Twierdzenie, że pobieramy narządy od żywych jest hańbą – mówi dr n. med. Wojciech Chmiest, ordynator oddziału anestezjologii i intensywnej terapii z pododdziałem toksykologii w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie, na którym co roku stwierdza się co najmniej kilkanaście śmierci pnia mózgu (w tym roku doszło też do 6 pobrań narządów).

– To, co powiedział profesor Talar, wzbudziło we mnie szok. Jego opina jest bardzo krzywdząca dla środowiska anestezjologów, którzy ciężko pracują, próbując utrzymać przy życiu ludzi w bardzo ciężkich stanach, podejmują też trudne decyzje związane z momentem odłączenia aparatury sztucznie podtrzymującej funkcje życiowe. To z jego strony duża nieodpowiedzialność. Powiedziałbym, że ikonom nie przystoi mówić publicznie rzeczy niepotwierdzonych. Śmiem twierdzić, że teraz więcej osób może stracić życie (przez brak pobrań) niż profesorowi udało się uratować. Obawiam się, że dojdzie do sytuacji jak w 2007 roku, gdy przez nieodpowiedzialne wypowiedzi osób stojących na straży prawa doszło do zapaści w polskiej transplantologii – powiedział Stanisław Mazur, prezes Centrum Medycznego Medyk w Rzeszowie, jeden z organizatorów Dni Transplantologii w Rzeszowie, wielki orędownik przeszczepiania narządów.

Wszyscy przeciw prof. Talarowi
Polscy specjaliści nie mają wątpliwości, że obowiązujące w kraju procedury orzekania o śmierci pnia mózgu są precyzyjne. Ich zdaniem, twierdzenie, że w Polsce organy do przeszczepów pobierane są od żywych dawców, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

– Protokół orzekania o śmierci pnia mózgu jest dobrze skonstruowany. Nie ma w nim żadnej luki, która dawałaby podstawy do jakichkolwiek wątpliwości – mówi prof. Tomasz Gaszyński, łódzki konsultant wojewódzki w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.

W tym samym tonie wypowiada się dla nas prof. Przemysław Jałowiecki, anestezjolog i rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, który zwraca uwagę, że kryteria i sposób stwierdzania trwałego i nieodwracalnego ustania czynności mózgu są w Polsce bardzo szczegółowe, wieloetapowe i zgodne z aktualną wiedzą medyczną: – Protokół jest spójny i nie zostawia miejsca na interpretacje czy wątpliwości – podkreśla rektor.

Profesor Andrzej Nestorowicz, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, współtwórca protokołu, zwraca uwagę, że przyjęte w Polsce procedury w tym zakresie są bardziej restrykcyjne niż w wielu innych krajach.

Jak wskazuje ekspert, w protokole wskazano, że rozpoznanie śmierci opiera się przede wszystkim na badaniach klinicznych i dokładnej analizie przyczyny oraz mechanizmu i skutku uszkodzenia mózgu.

Ponowna zapaść w transplantologii?
Profesor Jałowiecki zaznacza, że szkodliwa wypowiedź prof. Jana Talara zawiera tezy, które nie mają żadnego poparcia w dowodach naukowych i są głęboko krzywdzące dla anestezjologów i transplantologów, którzy całą swą wiedzę i doświadczenie wykorzystują, by ratować ludzkie życie. W opinii rektora, stwierdzenia głoszone przez prof. Talara mogą cieniem położyć się na polskiej transplantologii.

– Spodziewam się, że podobnie jak to miało miejsce po sprawie doktora Mirosława G., możemy mieć do czynienia z ponowną zapaścią w obszarze transplantologii. Jednak to, co wydaje się w tym wszystkim najokropniejsze, to budzenie z osobistych pobudek nadziei wśród bliskich pacjentów z ciężkimi uszkodzeniami ośrodkowego układu nerwowego, u których stwierdzono lub stwierdza się nieodwracalne ustanie funkcji mózgu – komentuje prof. Jałowiecki.

Kontrowersyjne wypowiedzi
To nie pierwsze wystąpienie prof. Talara, które wywołało w środowisku medycznym prawdziwą burzę. W 2009 r. przekonywał polityków, by zaostrzono ustawę o przeszczepach. Postulował, by komisja orzekająca o śmierci mózgowej składały się nie tylko z lekarzy zatrudnionych w jednym szpitalu, ale i z zewnątrz, np. lekarza delegowanego przez rodzinę chorego. Chciał też, by wydłużono czas przed pobraniem organów do przeszczepu do kilku dni, aby w tym okresie potencjalnego dawcę poddać m.in. neurorehabilitacji.

Transplantolodzy odrzucali już wtedy propozycje profesora.

Krzysztof Propolski

Tekst powstał na podst. www.rynekzdrowia.pl oraz przy współpracy red. Anny Moraniec

6 Responses to "Profesor Talar oskarża lekarzy o zabijanie pacjentów!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.