Progowe emocje

Trzydzieści kilometrów na godzinę to dla bardzo odważnego kierowcy. Na próg się wjeżdża, gdy wskazówka prędkościomierza spada poniżej 10 km/h. W innym przypadku za pojazdem ciągnie się snop iskier ze zdzieranego tłumika. Fot. Jerzy Mielniczuk
Trzydzieści kilometrów na godzinę to dla bardzo odważnego kierowcy. Na próg się wjeżdża, gdy wskazówka prędkościomierza spada poniżej 10 km/h. W innym przypadku za pojazdem ciągnie się snop iskier ze zdzieranego tłumika. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Na głównej ulicy miasta są kamery rejestrujące prędkościowe przewinienia. Kierowcy przenieśli się na drogę równoległą, choć kilka razy węższą. Żeby zniechęcić kierowców do korzystania z niej, zarządca zamontował progi zwalniające.

Ul. Poniatowskiego od dłuższego już czasu traktowana jest przez kierowców jako obwodnica miasta. Na przestrzeni miesięcy ruch na niej wzrósł kilkakrotnie. Zarządca, żeby powstrzymać ten przyrost, zamontował na jezdni progi zwalniające. Kierowcy na nie klną i płacą mandaty, bo większość prób ominięcia progu jest wyłapywana przez policjantów. Teraz za progi zebrało się staroście.

Arteria, o której mowa, choć jedna z dłuższych w mieście, jest drogą powiatową. Dawno powinna być przebudowana, bo jest na niej najwięcej wypadków, które w kilku przypadkach zakończyły się śmiercią. Progi zostały zamontowane po ostatnim śmiertelnym wypadku.

Przejście wyniesione byłoby lepsze od progu
Chwalić Boga, przez kilka miesięcy na ul. Poniatowskiego nie było tragedii. Z tego powodu progi chwalą policjanci. Po prostu nie da się szybko jechać, a prędkość była główną przyczyna większości wypadków. Kto próbuje głębiej wciskać pedał gazu, od razu trafia w policyjne sidła, bo oprócz progów na powiatowej drodze pojawiło się więcej policji. Zresztą też powiatowej. Jeżeli nie setki, to dziesiątki kierowców zapłaciło już mandaty za omijanie progów. Te są wyspowe, ale w wersji najtańszej z możliwych. – Najtańsze dla zarządcy i najdroższe dla kierowcy, który musi wybierać między mandatem i zniszczonym zawieszeniem samochodu – precyzuje radny miejski Franciszek Zaborowski.

Na sesję Rady Miejskiej progów przyszedł bronić starosta stalowowolski. Janusz Zarzeczny powołując się na opinię powiatowej komisji bezpieczeństwa utrzymywał, że progi wyspowe są jedynym i dobrym rozwiązaniem. Przy okazji przyznał, że drugim celem progów, miało być „przegonienie ruchu kołowego” z powiatowej drogi. Radny Zaborowski kontrując wskazał na rozwiązania z innych miast, gdzie zamiast progów instalowane są wyniesione przejścia dla pieszych. Pieszy czuje się na nich bezpieczniej, a kierowca i tak musi zwolnić, ale pokonuje takie przejście bez uszczerbku dla auta. Sęk w tym, że takie przejścia są zdecydowanie droższe, a zdaniem radnego powiat nie chciał dać na nie pieniędzy. I nic w progowym sporze na razie się nie zmieni, bo do czasu przebudowy ulicy powiat nie zamierza w nią inwestować. Przebudowa ma kosztować kilkanaście mln zł, a takich pieniędzy w powiatowej kasie póki co nie ma.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.