Prokuratura zbada, czy na Panachydzie doszło do przestępstw przeciw RP

Podczas tegorocznej Panachydy doszło do incydentów, które teraz badać będzie prokuratura. Fot. Kamil Krukiewicz
Podczas tegorocznej Panachydy doszło do incydentów, które teraz badać będzie prokuratura. Fot. Kamil Krukiewicz

PRZEMYŚL. Antypolskie hasła i banderowskie symbole podczas procesji religijnej.

Po niecałych dwóch miesiącach od pamiętnej tegorocznej Panachydy przemyska Prokuratura Rejonowa wszczęła śledztwo w sprawie publicznego znieważenia Rzeczypospolitej Polskiej oraz publicznego propagowania totalitarnego ustroju państwa. Przemyski historyk, dr Andrzej Zapałowski, podkreśla, że incydenty z Panachydy to tylko niewielki wycinek działalności antypolskiej ukraińskich nacjonalistów.

Przypomnijmy; 26 czerwca procesja Panachydy napotkała na ulicy Słowackiego grupę ludzi, którzy wznosili antybanderowskie hasła. Odpowiedzią na nie były m.in. okrzyki: – Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi! Doszło do przepychanki, podczas której na uczestniku procesji podarto wyszywankę w banderowskich barwach, czerwono-czarną. Interweniowała policja.

Doniesienie w sprawie możliwości popełnienia przestępstw przeciw RP złożył w prokuraturze Stanisław Żółkiewicz ze Stowarzyszenia Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich. Kilka dni temu zapadła decyzja o wszczęciu śledztwa. Jak czytamy w zawiadomieniu przesłanym do Żółkiewicza przez prokuraturę, mowa o przestępstwach polegających na znieważeniu RP poprzez wypowiadanie obraźliwych słów oraz propagowaniu totalitarnego ustroju państwa poprzez wykonywanie pieśni i prezentowanie symboli popierających UPA.

To wierzchołek góry lodowej
Z decyzji prokuratury cieszy się przemyski historyk, dr Andrzej Zapałowski. – Nasze organa ścigania nie mogą pozostawać obojętne na przejawy antypolskości w Polsce – mówi. Zauważa jednak, że hasła wznoszone podczas tegorocznej Panachydy to wierzchołek góry lodowej i jedynie przedsmak tego, co obecnie w temacie antypolskości dzieje się na zachodzie Ukrainy i w Polsce w środowiskach nacjonalistów ukraińskich. – Z moich informacji wynika, że w pięciu autokarach, jakie z Ukrainy przyjechały na Panachydę przywieziono do Przemyśla wielu działaczy „Nadsania”, skrajnie nacjonalistycznej ukraińskiej organizacji, która słynie między innymi z tego, że chciałaby „powrotu” Przemyśla na Ukrainę – zauważa Zapałowski. – Ponieważ większość Ukraińców będących polskimi obywatelami, a także większość przebywających u nas obywateli Ukrainy nie popiera idei OUN/UPA, nacjonalistyczni działacze ukraińscy w Polsce muszą się posiłkować członkami „Nadsania”, by wywoływać polsko-ukraińskie niepokoje, jak na przykład ta sytuacja z Panachydy – stwierdza historyk.

A tymczasem jedna z ukraińskich stacji telewizyjnych pokazała materiał informujący o wycieczce członków „Nadsania” do Przemyśla. Mowa w nim o odwiedzeniu „etnicznie ukraińskiej ziemi, która odeszła do Polski”.

Monika Kamińska

4 Responses to "Prokuratura zbada, czy na Panachydzie doszło do przestępstw przeciw RP"

Leave a Reply

Your email address will not be published.