Prosta piłka i ciemność

Radosław Majecki błyskawicznie skradł serca fanów Stali. W sobotę w Bytowie młody bramkarz znów zaprezentował klasę. Fot. Bogdan Myśliwiec
Radosław Majecki błyskawicznie skradł serca fanów Stali. W sobotę w Bytowie młody bramkarz znów zaprezentował klasę. Fot. Bogdan Myśliwiec

BYTOVIA BYTÓW – STAL MIELEC. Najwięcej pochwał zebrał Radosław Majecki, 18-letni bramkarz podkarpackiej drużyny.

To był trzeci remis w trzecim starciu Bytovii ze Stalą, ale pierwszy bez bramek. – Wynik jest sprawiedliwy – orzekli trenerzy po meczu, w którym znów… zgasło światło.

Egipskie ciemności zapanowały nad stadionem w 67 minucie, przerwa w grze trwała ponad kwadrans i nie pomogła zawodnikom. Po powrocie na boisko składnych akcji wyprodukowali oni tyle, co na lekarstwo. Awaria światła poirytowała kibiców i cały obóz gospodarzy, bo identyczna sytuacja miała miejsce trzy dni wcześniej podczas meczu Pucharu Polski z Legią Warszawa. – Światło? To nie moja sprawa, nie będę tego komentować – uciął dyskusję o strzelających korkach Adrian Stawski, trener gospodarzy.

Wieczór Majeckiego
Kilka godzin przed meczem stalowcy udali się na spacer po Wdzydzkim Parku Krajobrazowym. Szata roślinna okazała się wspaniała, pogoda już nie. Co prawda orkan „Grzegorz” jeszcze wtedy na Pomorze nie dotarł, lecz przyjemnie nie było. Paskudna aura sprawiła, że na trybunach zjawiła się garstka widzów. Piłkarze ich nie rozpieszczali, choć to akurat nie do końca była ich wina. – Od początku było jasne, że na tej murawie fajerwerków nie będzie. Oba zespoły grały prostą piłkę, co nie znaczy, iż mecz był nieciekawy – komentował Zbigniew Smółka, opiekun biało-niebieskich, którzy mogli liczyć w sobotę na Radosława Majeckiego. – Bronił fantastycznie, jakby miał na swoim koncie już kilkaset występów – chwalił 18-latka Smółka. – To prawda. Rzadko się zdarza, by w tak młodym wieku prezentować się tak dojrzale – dodawał szkoleniowiec Bytovii. Wypożyczony z Legii Majecki, porównywany do Wojciecha Szczęsnego, w kilku sytuacjach miał też sporo szczęścia. Tuż przed przerwą w sukurs przyszła mu poprzeczka.

Ludzie z charakterem
Ale żeby nie było: Stal również dawała się we znaki obronie i bramkarzowi Bytovii. Zwłaszcza na początku spotkania, gdy szczęścia próbowali: Krystian Getinger, Dejan Dermanović, Mateusz Cholewiak i jubilat Rafał Grodzicki. Jednak stojący między słupkami, doświadczony Andrzej Witan, udowodnił, że też zna się na swojej robocie.

Adrian Stawski cieszył się, że po jego podopiecznych nie było widać trudów pucharowego starcia z mistrzem Polski. – Najważniejsze jednak, że walczyliśmy do upadłego – podkreślał, upubliczniając przy okazji dyscyplinującą rozmowę z pomocnikiem Jakubem Kuzdrą. – Powiedział mi, że jak zagra źle, to mogę go wyrzucić. Dał z siebie wszystko, pokazał charakter. Takich piłkarzy chcemy w Bytovii! – zaznaczał trener.

BYTOVIA 0
STAL Mielec 0
BYTOVIA
: Witan – Kamiński, Wróbel, Stasiak, Wilczyński, Hebel (87. Szewczyk), Duda, Poczobut, Kuzdra, Jakóbowski (82. Biel) – Surdykowski
STAL: Majecki – Sadzawicki, Grodzicki, Kiercz, Leandro, Cholewiak, Getinger, Marciniec, M. Gancarczyk (85. Swędrowski), Banaszewski – Dermanović.
Sędziował Sylwester Rasmus (Toruń). Żółte kartki: Kamiński, Szewczyk, Duda – Sadzawicki. Widzów 700.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.