
BIESZCZADY, WARSZAWA. Aktywiści z Inicjatywy Dzikie Bieszczady odsłonili w Warszawie Pomnik Niszczenia Przyrody – to ponadstuletnia jodła o rozmiarach pomnikowych ścięta w Bieszczadach.
Ten swoisty pomnik stanął na placu przed budynkiem Teatru Powszechnego i będzie tam stał do końca września. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. – Zostało wybrane ze względu na łatwy dostęp dla przechodniów. Istotne dla nas było, że pomnik stanął w przestrzeni publicznej, ponieważ jego rolą jest wzbudzenie debaty publicznej – informuje Jakub Rok z Inicjatywy Dzikie Bieszczady.
Jak informują aktywiści, pień jodły jest to symbol, który ma pokazać, jak niszczone są ostatnie fragmenty górskich lasów naturalnych, które zachowały się jeszcze w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim. – Unikalne na skalę europejską starodrzewy są poddane zwykłej gospodarce leśnej, nastawionej na produkcję surowca. Ponadstuletnie drzewa, nie sadzone ludzką ręką, są wycinane i sprzedawane do tartaków, często poza region Bieszczad. Taki los spotkał także jodłę, której pień trafił do Warszawy – mimo rozmiarów, które kwalifikowały ją do statusu pomnika przyrody – mówi Jakub Rok.
W wydarzeniu udział wzięło kilkadziesiąt osób. Jedną z nich był dr hab. Wiktor Kotowski z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wskazywał na kluczowe znaczenie starych lasów w ochronie wód. – Wycinka w obszarach górskich wiąże się z koniecznością budowy gęstej sieci dróg zrywkowych, którymi ściągane są pnie. Po deszczu te drogi zamieniają się w potoki, którymi woda ucieka na niżej położone tereny, powodując powodzie. Kiedy deszcze ustają, w górskim lesie nie ma już tej wilgoci, która mogłaby zasilić rzeki i uratować resztę kraju przed suszą – mówił Kotowski.
Anna Siekierska, artystka i aktywistka Inicjatywy Dzikie Karpaty podkreślała, że pień, który stanął w stolicy to tylko symbol. Prawdziwym problemem zdaniem aktywistów ma być masowa wycinka pomnikowych drzew w Bieszczadach. – Organizowane przez nas leśne patrole co i rusz natrafiały na drzewa o wymiarach pomnikowych przeznaczone do wycięcia lub już wycięte. Tracimy nasze wspólne dziedzictwo, podkopujemy wspólną przyszłość. Liczymy, że ten pomnik będzie o tym przypominał, wywoła debatę, która pozwoli odzyskać społeczeństwu wpływ na lasy – uważa aktywistka.
Pomnik Niszczenia Przyrody będzie można oglądać przez cały wrzesień. Inicjatywa Dzikie Karpaty zaprasza, aby na własne oczy zobaczyć, jak pod piłami znikają ostańce Puszczy Karpackiej oraz zachęca, aby sfotografować się na tle pomnika i umieścić zdjęcie w mediach społecznościowych z komunikatem skierowanym do Lasów Państwowych, iż „nie zgadzamy się na wycinanie takich drzew”.
Przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie kilkukrotnie już zabierali głos w sprawie organizowanych przez Inicjatywę Dzikie Bieszczady wydarzeń. W obszerny i merytoryczny sposób odnieśli się też do głoszonych przez aktywistów postulatów. Wielokrotnie podkreślali, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem i nie ma mowy o łamaniu jakichkolwiek przepisów i działaniu na szkodę przyrody i lasów.
Martyna Sokołowska



3 Responses to "Protest przeciwko wycince Bieszczadów w stolicy"