
PRZEMYŚL. Pielęgniarki wróciły do Przemyśla, być może dziś dojdzie do przełomu w sprawie ich protestu.
Pielęgniarki i położne z przemyskiego Wojewódzkiego Szpitala prowadzą protest głodowy od 36 dni. Być może dziś dojdzie do przełomu w ich sprawie po rozmowach z ministrem zdrowia, Łukaszem Szumowskim, z którym negocjowały w czwartek i piątek (4 i 5 października). Są pełne nadziei, ale i oburzone. To ostatnie z powodu zachowania swego „krajana” – marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który zabronił straży marszałkowskiej wpuścić je do gmachu Sejmu, choć były zaproszone przez szefa Komisji Zdrowia, posła Bartosza Arłukowicza (PO). – To ma być przemyślanin? W dodatku z tytułem Honorowego Obywatela Przemyśla? – pytają ironicznie. Krytykują też kandydata PiS na prezydenta miasta, Janusza Hamryszczaka, byłego dyrektora szpitala. – Wszędzie ma czas być i się promować, ale nas nie odwiedził ani razu – zdradzają.
Przypomnijmy: pielęgniarki głodują i pracują od 3 września. Domagają się podwyżek, ale także zwiększenia zatrudnienia i zakupu sprzętu do opieki nad leżącymi pacjentami. Początkowo chciały wyrównania ich poborów do zarobków koleżanek z rzeszowskiej „dwójki”, potem nieco „zeszły” z oczekiwań płacowych, ale i to nie przyniosło porozumienia z zarządem województwa, który jest organem założycielskim szpitala. Protestujące zwodzono wiele razy obiecując podpisanie porozumienia, ale ostatecznie dotychczas do niego nie doszło.
Po tym, jak protestujące odwiedził w zeszłym miesiącu lider PO, Grzegorz Schetyna na jego prośbę poseł Bartosz Arłukowicz, szef sejmowej Komisji Zdrowia postanowił wybrać się do Przemyśla z resztą składu komisji. Miała to być wyjazdowa sesja tejże, ale na taką formę nie zgodził się przemyślanin, marszałek Sejmu, Marek Kuchciński. Posłowie PO przyjechali do szpitala mimo to.
Następnym krokiem Arłukowicza było zwołanie Komisji Zdrowia na czwartek (4 października) w Sejmie. Zaprosił na te obrady protestujące, a także marszałka województwa Władysława Ortyla i dyrektora szpitala Piotra Ciompę. Jednak marszałek Kuchciński nie zgodził się, by komisja zebrała się normalnie, czyli w Sejmie! Skierował ją do Centrum Partnerstwa „Dialog”, miejsca odległego od Sejmu o około 10 kilometrów. Straż marszałkowska nie wpuściła posłów z komisji z Arłukowiczem na czele i pielęgniarek do gmachu Sejmu! Kobiety były przez funkcjonariuszy odpychane. Odeszły więc od drzwi i skierowały się do Ministerstwa Zdrowia. Tu jednak „odbiły się” od zamkniętej bramy.
Udało się jednak spotkać z ministrem Łukaszem Szumowskim w „Dialogu”. Pielęgniarki określiły to spotkanie jako obiecujące, ale podobnie jak minister nie podały szczegółów. W piątek wróciły do Przemyśla i protestu. -Zakończymy protest, gdy będziemy mieć porozumienie podpisane przez obie strony – deklarowały wspominając, że wiele razy już im obiecywano i obietnic nie dotrzymano.
Wyjazd do Warszawy uznałyby jednak za owocny, gdyby nie to, jak je potraktował Marek Kuchciński. – To ma być człowiek z Przemyśla? Honorowy Obywatel? – pytają. – Nie chce o nas słyszeć, ani nas widzieć! To oburzające – dodają. „Dostało się” też PiS-owskiemu kandydatowi na prezydenta Przemyśla, Januszowi Hamryszczakowi, który był dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu. – Wszędzie bywa, promuje się w Internecie, żadnej imprezy nie przepuści, a nas nie odwiedził ani razu, nie zainteresował się byłymi pracownicami – żalą się. – Jego partia i partyjni koledzy są ważniejsi, niż my, zwyczajne pielęgniarki i położne – stwierdzają protestujące. – I on liczy na nasze głosy w wyborach? Śmieszne! – kwitują.
Monika Kamińska




4 Responses to "Protestujące oburzone na Kuchcińskiego i Hamryszczaka"