Protesty aż do końca

Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz (z lewej) rozmawia z dziennikarzami po zakończeniu blisko 12-godzinnych rozmów strony rządowej i górniczych związków zawodowych na temat rządowego planu naprawczego Kompanii Węglowej. Fot. PAP
Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz (z lewej) rozmawia z dziennikarzami po zakończeniu blisko 12-godzinnych rozmów strony rządowej i górniczych związków zawodowych na temat rządowego planu naprawczego Kompanii Węglowej. Fot. PAP

KATOWICE. Górnicy nie chcą rozmawiać z premier Kopacz.

Wszystkie kopalnie na Śląsku przyłączą się do protestu przeciwko zamykaniu zakładów – taką decyzję podjął sztab protestacyjny górniczych związków zawodowych. Pod ziemią protestuje już łącznie 2200 górników. – Nie chodzi o płace, tylko o kopalnie, o nasze miejsce pracy – powiedział jeden z protestujących.

Szef Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz powiedział na konferencji po posiedzeniu sztabu protestacyjnego, że na razie nie podjęto decyzji o wstrzymaniu wydobycia w kopalniach Kompanii Węglowej. Sztab nie będzie też na razie organizował protestu w Warszawie.

– W ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin sztab protestacyjny opracuje kolejną propozycję porozumienia z naszej strony. Zostanie przekazana stronie rządowej i będziemy czekać, czy na bazie tych propozycji rozmowy zostaną wznowione. Jesteśmy w dalszym ciągu gotowi do podjęcia rozmów i zawarcia kompromisu – powiedział Kolorz.

Związkowcy postanowili, że w kopalniach, które nie są przeznaczone do likwidacji, liczba górników strajkujących pod ziemią zostanie ograniczona do 50. Dominik Kolorz oświadczył, że górnicy „nie walczą o przywileje, ale o 30 tysięcy miejsc pracy”. Kolorz dodał, że negocjacje powinny być prowadzone na Śląsku. Według związkowców, w rozmowach nie musi uczestniczyć premier Ewa Kopacz. Protestujący oczekują jednak, że w rządowej delegacji znajdą się – jak mówią – „poważni politycy”.

We wtorkowy poranek przed posiedzeniem sztabu z protestującymi górnikami rozmawiał reporter TVP Katowice. – Będziemy bronić kopalni do upadłego. To nie my robimy zadłużenia, tylko Kompania Węglowa. Tam pracuje ponad tysiąc osób. Ile oni zarabiają? Niech oni się zwalniają, to oni narobili długów, nie my. My wydobywamy węgiel – mówiła jedna z protestujących. Dodała, że związkowcy ustalają dalszy przebieg akcji protestacyjnej, chociaż – pomimo ich próśb – górnicy sami rozpoczęli strajk głodowy.

Rządowy plan naprawczy dla KW zakłada sprzedaż nowej, zawiązanej przez Węglokoks spółce celowej 9 z 14 kopalń Kompanii. Z pozostałych jedną ma kupić Węglokoks (Piekary), a kolejne cztery mają być zlikwidowane przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń z siedzibą w Bytomiu. Prowadzi ona likwidację kopalń, które zakończyły już wydobycie, zagospodarowuje majątek likwidowanych kopalń i tworzy na jego bazie nowe miejsca pracy.

TVP Info/ps

One Response to "Protesty aż do końca"

Leave a Reply

Your email address will not be published.