
KOLBUSZOWA. Fatalny sposób realizacji sztandarowej inwestycji miasta.
Mieszkańcy z przerażeniem obserwują sposób realizacji przebudowy kanalizacji na terenie miasta. Składowiska materiałów budowlanych zlokalizowano na osiedlu, a kilkumetrowe wykopy zabezpieczono… tasiemkami. – Nie chcemy, by doszło tutaj do tragedii. Miesiąc temu przez takie coś we Wrocławiu zginął pięcioletni chłopiec! – alarmuje Konrad Batory z Zarządu Osiedla nr 2 w Kolbuszowej.
Realizowana od kilku tygodni przebudowę kanalizacji w mieście polega na rozdzieleniu sieci ogólnospławnej na deszczową i sanitarną w rejonie ulic: Obrońców Pokoju do Wojska Polskiego i Mickiewicza/Narutowicza do Grunwaldzkiej. Roboty mają potrwać do końca września. W związku z prowadzonymi pracami, okresowo zamykane są odcinki dróg. Problemy kierowców to jednak nic w porównaniu z tym, co przeżywają mieszkańcy.
Niezabezpieczone kilkumetrowe wykopy
Otóż okazuje się, że plac budowy jest fatalnie zabezpieczony. – Chodzi m.in. o składowisko materiałów – mówi Krzysztof Wójcicki, szef Zarządu Osiedla nr 2. – Tam w tych betonach dzieci zrobiły sobie plac zabaw. Skoro zdecydowano się składować te elementy w pobliżu bloków, to dlaczego nie są one zabezpieczone? To samo tyczy się kilkumetrowych wykopów, które po naszej interwencji zabezpieczono… tasiemkami. To niepoważne!
Na tym nie koniec kontrowersji wokół przebudowy kanalizacji. – Przede wszystkim dziadowskie oznakowanie tej inwestycji – twierdzi radny miejski, Józef Fryc. – To co w tym zakresie wyprawia wykonawca, normalnie nie mieści się w głowie. Czy jest w ogóle jakiś plan organizacyjny prowadzenia tej inwestycji? Ja wszystko rozumiem, ale mieszkańcy, a w szczególności rodzice, mają tego serdecznie dość. I ja ich bardzo dobrze rozumiem.

Czasu jest mało, wykonawca się spieszy
Burmistrz Jan Zuba zapewnia, że wykonawca robót został zobligowany do tego, żeby zabezpieczyć plac budowy w sposób należyty. – Nie przy pomocy taśm – podkreśla Zuba. – Zobligowaliśmy go również do informowania mieszkańców o przebiegu prac. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że czasu jest mało, więc rośnie tempo robót, ale wyprzedzająco powinno się informować mieszkańców, że się wchodzi na daną ulicą. Rzeczywiście, trzeba sprawdzić czy wykonawca, oznakowując odcinki robót, robi to zgodnie z projektem organizacji ruchu.
– Nie ma większego zagrożenia na placu materiałów budowlanych w pobliżu ks. Popiełuszki – podkreśla burmistrz. – To tymczasowa baza, do której na bieżąco dostarczane są m.in. materiały żelbetowe, które przechodzą tam proces zabezpieczenia. Natomiast stałe składowisko materiałów jest gdzie indziej. Dzieci mają być pod opieką rodziców, a nie samopas chodzić po mieście. Nie można tutaj tylko i wyłącznie uderzać w wykonawcę.
Paweł Galek



2 Responses to "Przebudowa kanalizacji w oparach absurdu"