
Z przedolimpijskiej próby, jaka w miniony weekend odbyła się w Willingen, trudno wyciągnąć racjonalne wnioski. Wszystko przez kapryśną aurę i porywisty, a co gorsza zmienny wiatr. W piątek wydawało się jednak, że coś w poczynaniach Biało-Czerwonych drgnęło, czemu niestety zaprzeczyła sobotnia-niedzielna rywalizacja. O tym, jaka jest rzeczywiście forma polskich skoczków, przekonany się już w najbliższą niedzielę podczas pierwszego olimpijskiego konkursu.
Sobotnie zmagania na Muehlenkopfschanze wygrał Ryoyu Kobayashi, co wobec słabego występu Karla Geigera (dopiero 19. miejsce) sprawiło, że Japończyk ponownie objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W Willingen ostatecznie wystąpił Piotr Żyła, którego start w tych zawodach jeszcze w czwartkowe popołudnie – o czym zresztą informowaliśmy w weekendowym wydaniu Super Nowości – wydawał się być nierealny. Tymczasem później wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Żyła po tym jak otrzymał dwa kolejne negatywne wyniki testów na COVID-19, spakował się w mgnieniu oka i w ekspresowym tempie ruszył w podróż do Niemiec. – Szczerze, to nie spodziewałem się w ogóle, że będę tutaj skakał. Później myślałem, że może na niedzielę, ale mówią, że samolot jest o 6.30 z Krakowa do Frankfurtu, a resztę busikiem prosto na skocznię praktycznie. Mówię: „no dobra, jadę, co będę siedział, koniec urlopu”. I tak w sumie wstałem o 3, budzik mi dzwoni i myślę sobie: „Co jest grane, o co tu chodzi, jak to tak na urlopie”. Ale zadzwonił ten budzik, wstałem, trzeba jechać, to pojechałem – relacjonował Żyła w rozmowie z TVP Sport, który tym samym dołączył do czterech innych polskich skoczków (Stoch, Kubacki, Wąsek i Hula), którzy byli już wcześniej desygnowani do startu w Willingen. Biało-Czerwoni już w treningach pokazali moc (Stoch i Żyła zajęli dwa czołowe miejsca w II treningu (- przyp. red.), a później to potwierdzili w prologu (zastąpił on kwalifikacje, bowiem do konkursu zgłosiło się zaledwie 47 zawodników). Wygrał go powracający również do rywalizacji w Pucharze Świata, tyle że po urazie kostki Kamil Stoch. – Widocznie czasem człowiek potrzebuje dość mocnego wstrząsu, żeby coś zrozumieć, cofnąć się parę kroków i zacząć wszystko od nowa. Potraktowałem to jako wymazanie czegoś i zapisanie nowej karty. Mogę cieszyć się rywalizacją i mogę cieszyć się z dobrych skoków, bo takie właśnie oddałem – powiedział lider Polaków na antenie Eurosportu.
„Dzięki”, Stefan!
Niestety dobre wyniki z prologu nie potwierdziły się w sobotnim, jednoseryjnym konkursie, który jednak tak na dobrą sprawę w ogóle nie powinien zostać rozegrany. Porywisty, a co gorsza zmieniający kierunek wiatr, zupełnie wypaczył bowiem sportową rywalizację. Nie uczymy się na błędach. To nie pierwsze zawody, gdzie jest totalna loteria, wypaczanie wyników i podcinanie skrzydeł zawodnikom. Czuję się dobrze, ale nie mogę się rozwinąć i pokazać pełni możliwości. Cały czas coś mnie blokuje. Szkoda, że takie zawody mają miejsce. To nie pierwszy taki konkurs i na pewno nie ostatni. Mam nadzieję, że jak będą bardzo ważne zawody, to rywalizacja będzie fair i każdy będzie mógł pokazać, na co go stać – mówił w rozmowie ze skijumping.pl Kamil Stoch, który w sobotę zajął 21 miejsce. Najlepszym z Polaków był Piotr Żyła, który zaliczył swój 300. występ w Pucharze Świata. Z 14. miejsca nie cieszył się jednak długo, bowiem wraz ze Stefanem Hulą został zdyskwalifikowany przez nieregulaminowe buty. Fakt ten w głównej miecze Biało-Czerwoni „zawdzięczają” byłemu trenerowi polskiej kadry, obecnie szkoleniowcowi niemieckich skoczków, Stefanowi Horngacherowi, który wniósł do FIS oficjalny protest. – Stefan Horngacher się wściekł, że wyciągnęliśmy nowy sprzęt tuż przed igrzyskami. Wpłacił 500 franków i złożył oficjalny protest na buty naszych skoczków. Uznał, że są nowe. Chyba poskarżył się też na nasze narty i kombinezony – mówił w rozmowie ze Sport.pl Jan Winkiel, sekretarz generalny PZN. – A tak odnośnie do butów, bo taki był temat dnia na skoczni. Najnowszy model na deszczowe warunki. I były naprawdę bardzo fajne, ale co niektórzy pozazdrościli, że skarpeta im mokła i uznali, że w takich nie możemy skakać. No cóż bywa i tak. Walczymy dalej w tym nowym dziwnym ładzie – skomentował w swoim stylu w mediach społecznościowych całe zamieszanie Piotr Żyła, dodając fotomontaż swojego zdjęcia z zawodów z… kaloszami zamiast butów do nart. Pomijając całe zamieszanie, związane z butami polskich skoczków, wobec loteryjnego konkursu trudno po sobotnich zmaganiach wyciągać jakiekolwiek wnioski. – Mieliśmy zgrupowanie w Zakopanem. Piotr Żyła siedział na kwarantannie, a Dawid Kubacki miał przerwę. Myślę, że sami zawodnicy to wszystko sobie po prostu przemyśleli. Mieliśmy udany obóz. Już od pierwszego skoku wszystko zaczęło trochę inaczej działać. Sobotnie skoki nie bardzo da się ocenić. Mam nadzieję, że to nie będzie mieć wpływu na zawodników. Były duże różnice w prędkościach. Kamil Stoch raz został zdjęty z belki, a później jechał prawie 2 km/h wolniej – analizował Michal Doleżal, trener polskich skoczków na antenie Eurosportu.
Bez przełomu
Wczoraj na Muehlenkopfschanze ponownie karty rozdawał wiatr. Nie poradzili sobie z nim – przynajmniej tak załóżmy – polscy skoczkowie, którzy za wyjątkiem Dawida Kubackiego skończyli rywalizacją na I serii. Kubacki na półmetku zajmował wysokie 10. miejsce, a ostatecznie ukończył rywalizację na 14. pozycji. Wygrał Norweg Mariusz Lindvik, przed Karlem Geigerem i Cene Prevcem. Czwarty był lider klasyfikacji generalnej PŚ, Ryoyu Kobayashi, który jednak stracił prowadzenie na rzecz Geigera. Ten wyprzedza obecnie Japończyka o zaledwie 3 pkt.
WYNIKI
I konkurs: 1. R. Kobayashi (Japonia) 115,6 pkt (145 m), 2. H. E. Granerud (Norwegia) 111,6 (143), 3. M. Lindvik (Norwegia) 107 (137), 4. S. Freund (Niemcy) 104,2 (140), 5. Y. Sato (Japonia) 103 (136,5), 6. S. Leyhe (Niemcy) 97 (136,5), … 21. K. Stoch (Polska) 72,3 (115,5), 27. D. Kubacki (Polska) 65,6 (112,5), 38. P. Wąsek (Polska) 41,5 (99,5).
II konkurs: 1. M. Lindvik (Norwegia) 243,8 pkt (140 i 144,5 m), 2. K. Geiger (Niemcy) 238,7 (139,5 i 140), 3. C. Prevc (Słowenia) 235,6 (148 i 133,5), 4. R. Kobayashi (Japonia) 234,7 (128 i 152), 5. H. E. Granerud (Norwegia) 234,3 (134 i 144), 6. S. Kraft (Austria) 229,3 (129,5 i 149), … 14. D. Kubacki (Polska) 194,2 (136 i 125), 34. K. Stoch (Polska) 73 (115), 41. P. Żyła (Polska) 56,9 (110), 43. P. Wąsek (Polska) 56,5 (109,5), 44. S. Hula (Polska) 50,6 (125).
Klasyfikacja generalna Puchar Świata: 1. K. Geiger 1189 pkt, 2. R. Kobayashi 1186, 3. H. E. Granerud 910, 4. M. Lindvik 903, 5. A. Lanisek 657, 6. M. Eisenbichler 644, … 20. K. Stoch 226, 23. P. Żyła 188, 37. D. Kubacki 63, 51. P. Wąsek 22, 53. J. Wolny 19, 66. A. Zniszczoł 5, 67. S. Hula 4, 69. A. Stękała 3.
Puchar Narodów: 1. Niemcy 3917 pkt, 2. Austria 3580, 3. Norwegia 3460, 4. Słowenia 3266, 5. Japonia 2948, 6. Polska 1205.
Marcin Jeżowski


