
RZESZÓW. Dyrektor MZD twierdzi, że skrzyżowanie przy Lwowskiej jest przebudowywane zgodnie z przepisami.
– Nie jestem przeciwny przebudowie skrzyżowania ulic Lwowskiej, Bałtyckiej i Królowej Marysieńki – mówi zdenerwowany Leopold Ungeheuer, współwłaściciel firmy PPUH „Alex” z ul. Lwowskiej. – Ale urzędnicy z ratusza nie uzgodnili ze mną tej inwestycji i ich decyzja doprowadziła do tego, że pozbawiono mnie wjazdu i wyjazdu z placu zlokalizowanego przy siedzibie mojej firmy. Stracę klientów i nie będę mógł już prowadzić działalności gospodarczej.
Rzeszowski przedsiębiorca poinformował nas, że od ponad 10 lat walczy o cywilizowany sposób załatwienia kwestii tego skrzyżowania, a co za tym idzie, rozwiązań własnościowych wokół niego. Jak twierdzi pan Leopold, przez działania ratuszowych urzędników jego firma stała się „czarną owcą” w okolicy.
„Nie jestem przeciwny przebudowie skrzyżowania”
– Insynuuje się, że jesteśmy przeciwnikami przebudowy tego tak niebezpiecznego skrzyżowania – dodaje współwłaściciel firmy. – Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Takie „kwiatki”, jak lampy na środku placu manewrowego, krawężniki na wysokość pół metra, są po to, żeby nie można było skorzystać z budynku mojej firmy. Brak wjazdu i wyjazdu na działkę, pozbawienie nas, użytkowników budynku, miejsc parkingowych, aż wreszcie usytuowanie przejścia dla pieszych w miejscu wyjazdu z zaplecza budynku.
Leopold Ungeheuer mówi, że w nieskończoność przeciąga się procedura odwoławcza przez wojewodę podkarpackiego. Próby ugodowego załatwienia sprawy właśnie spełzły na niczym. – W momencie, kiedy dziś (30 września – red.) na placu zobaczyłem zamontowane dwie podstawy pod lampy, usytuowane na samym jej środku, moja determinacja, żeby pokazać absurdy budowlano-drogowe ekipy rządzącej miastem, osiągnęła najwyższy poziom.
Właściciel firmy “Alex” przekonuje, że przedstawił władzom miasta inne rozwiązania, które nie blokowałyby siedziby jego firmy, ale urzędnicy te propozycje zlekceważyli.
Zarząd Dróg: – Budujemy zgodnie z przepisami
O wyjaśnienie tej sprawy zwróciliśmy się do Piotra Magdonia, dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie. – Z panem Ungeheurem spotykałem się trzykrotnie – mówi dyrektor MZD. – Raz zgadzał się na takie rozwiązanie, jakie zaproponowaliśmy przy budowie skrzyżowania przy ul. Lwowskiej. Później zmienił zdanie. Jesteśmy otwarci na rozmowy z nim, pójdziemy na kompromis, ale propozycja rozwiązania tego problemu musi być zgodna z przepisami i warunkami technicznymi. Chodnik przy drodze krajowej E-4 musi mieć półtora metra, a nie pół metra. Musi tam być przejście dla pieszych, bo jest tam zatoczka autobusowa. Wiem, że to będzie utrudnienie dla właściciela firmy, ale projekt przebudowy skrzyżowania został zaakceptowany przez Radę Osiedla i inwestycja zostanie zrealizowana zgodnie z przepisami.
Mariusz Andres



13 Responses to "Przedsiębiorca: – Urzędnicy chcą mnie pozbawić firmy"