Przedsiębiorcy pozywają magistrat o miliony złotych

Obecny prezydent twierdzi, że drzwi dla inwestorów za kadencji jego poprzednika nie były szeroko otwarte dla wszystkich, a niektóre inwestycje po prostu blokowano. Fot. Bogdan Myśliwiec
Obecny prezydent twierdzi, że drzwi dla inwestorów za kadencji jego poprzednika nie były szeroko otwarte dla wszystkich inwestorów, a niektóre inwestycje po prostu blokowano. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. 6 mln złotych odszkodowania żąda od tarnobrzeskiego magistratu dwóch przedsiębiorców.

Sześć milionów złotych odszkodowania domaga się od gminy Tarnobrzeg dwóch przedsiębiorców. Jeden zarzuca urzędnikom opieszałość w wydaniu decyzji o pozwoleniu na budowę, a drugi przekroczenie kompetencji przez poprzedniego prezydenta.

Zgodnie z przepisami, wydanie pozwolenia na budowę powinno zamknąć się w 65 dniach. Na wydanie warunków zabudowy urzędnicy mają 2 miesiące. Przedsiębiorca, który starał się o pozwolenie na budowę obiektu handlowego w Tarnobrzegu miał jednak czekać na dokument… półtora roku. Czy to możliwe w mieście, w którym każdy potencjalny inwestor i pracodawca winien być traktowany na wagę złota? A może były powody, by pozwolenia nie wydawać?

– Jeden z inwestorów wystąpił z powództwem cywilnym o kwotę jednego miliona złotych za to, że otrzymał pozwolenie na budowę po półtora roku. A druga sprawa związana jest z przekroczeniem uprawnień przez poprzedniego prezydenta Norberta Mastalerza. I w związku z nią byłem ostatnio maglowany w Komendzie Powiatowej Policji w Stalowej Woli, udowadniając, że nie jestem wielbłądem, bo to nie za moich czasów pewne rzeczy się odbywały – mówi prezydent Grzegorz Kiełb. – To powództwo dotyczy odszkodowania w kwocie 5 mln złotych.

Dlaczego urzędnicy mieliby blokować inwestycję?
– Postępowanie wydawania decyzji pozwolenia na budowę można zawiesić ze względu na to, że na przykład brakuje jakichś dokumentów – tłumaczy Wojciech Brzezowski, wiceprezydent Tarnobrzega. – W tym przypadku takiego powodu jednak nie było.

– Drugi inwestor wystąpił dwutorowo. Z jednej strony wskazuje opieszałość i tutaj chciałby otrzymać wyrok karny. Jeśli tak się stanie, to sprawa z powództwa cywilnego jest sprawą prostą. Nie ukrywamy, że wtedy wystąpilibyśmy z powództwem cywilnym względem byłego prezydenta Norberta Mastalerza, który celowo blokował tę inwestycję.

– W tej sprawie toczy się postępowanie przygotowawcze. Prokuratura w Tarnobrzegu zabezpieczyła w urzędzie oryginalną dokumentację, bo jest podejrzenie sfałszowania dokumentów – mówi prezydent Kiełb. I potwierdza, że jeśli przedsiębiorcy wygrają sprawy, odszkodowanie zostanie wypłacone z budżetu miasta. Miasto będzie jednak mogło wystąpić z powództwem w stosunku do winnych tej sytuacji, czyli ew. byłego prezydenta.

Jak sprawę pozwów komentuje Norbert Mastalerz? – Miasto jej ubezpieczone od takich sytuacji. A dodatkowo ja sam byłem pierwszym prezydentem, który ubezpieczył się na wypadek błędnych decyzji administracyjnych moich lub moich współpracowników. Ustawa jasno precyzuje, że jest to kwota w wysokości 10-krotności wynagrodzenia miesięcznego prezydenta, proszę więc nie straszyć mieszkańców miasta ani mojej rodziny. Może warto prezydenta Kiełba zapytać natomiast dlaczego rozstał się z Urzędem Miasta Tarnobrzega w 2013 r? Na skutek jakich swoich decyzji? I zanim zacznie oceniać on postawy innych, warto, by publicznie powiedział o sobie.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.